Forum Silesia By Night Strona Główna
FAQ Profil Szukaj Użytkownicy
Grupy

Prywatne Wiadomości

Rejestracja Zaloguj
Galerie

Rozdział VII [Akt 4]
Zobacz poprzedni temat | Zobacz następny temat >

Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Silesia By Night > Requiem Dla Dusz

Autor Wiadomość
Narrator
Administrator



Dołączył: 16 Lip 2006
Posty: 19
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Rozdział VII [Akt 4]    

[18:02] <Narrator> "Hej, to już to?" zapytał zaspany Diego, podnosząc się z siana.
[18:03] <Ivan> 'co?'
[18:03] <Narrator> Pokój się nie zmienił, dzrzwi nadal są zamknięte, ale czujecie wyraźne powiewy lodowatego powietrza dochodzące z drzwi z pokoju.
[18:03] <Ivan> *rozgladam sie po pokoju*
[18:03] <Narrator> Diego spojrzał na Ivana, westchnał
[18:03] <Ivan> "ach tak"
[18:03] <Narrator> "No, minęło półtorej doby...ciekawe, czy rytuał się udał.."
[18:03] <Ivan> "chyba to juz to"
[18:04] <Narrator> "Dobudz resztę" powiedział demon i podszedł do drzwi wejściowych
[18:04] <Ivan> "troche zimno tu a tak powinno byc chyba w królestwie zmarłych"
[18:04] <Ivan> *budze reszte*
[18:04] <Narrator> Diego począł zdrapywać coś z drzwi fronotwych, powąchał, wreszcie wystawił rękę ku koterii
[18:04] <Narrator> "Szron."
[18:05] <Khazut> Wstaje
[18:05] <Narrator> Sanchez chwycił obydwie klamki, odwrócił się.
[18:05] <Narrator> "Co, gotowi ?"
[18:05] <Khazut> "Już po wszystkim??"
[18:05] <Nafrit> wstaje i trze ręce "co tu tak zimno?"
[18:05] <Narrator> "Tak, chyba jesteśmy w Stygii"
[18:06] <Khazut> Rozglada sie
[18:06] <Ivan> "no nic im szybciej wyjdziemy tym szybciej wrocim"
[18:06] <Khazut> "Świeta racja Ivanie"
[18:06] <Narrator> Diego otworzył szeroko drzwi, a przeraźliwie lodowate powietrze wleciało z impetem do pokoju, praktycznie w kilak sekund oszraniając całe pomieszcenie. Jednocześnie do waszych uszu dobiegła kakofonia szeptów, krzykó i jęków, która odbijajac się od ścian, nie ustaje.
[18:07] <Ivan> "uch... strasznie..."
[18:07] <Nafrit> "Wybrańcy.... świetnie" mówi pod nosem
[18:07] <Narrator> Korytarz przed Wami wydaje się cąły czas drgać i ruszac, wszystko jest szare, czarne lub białe, ściany cały czas, nicczym rozmazany obraz zbudowany z włókien czy nici, rozpływają się na różne strony.
[18:07] <Khazut> Pokrecił głową ze zrezygnowaniem" Ta..wybrańcy"
[18:08] <Ivan> "dobrze to do zbrojowni to ten kamień"
[18:08] <Narrator> Sceneria bardziej przypomina sceny z koszmaru niż rzeczywistość.
[18:08] <Narrator> Diego wyszedł pierwszy, chwycił się za ręce
[18:08] <Narrator> "Brr...lodowato, bratki, lodowato"
[18:08] <Ivan> "tak"
[18:09] <Ivan> *ruszam w strone naszego starego pokoju*
[18:09] <Nafrit> "No to tak w skrócie... na czym polega nasze zadanie?"
[18:09] <Narrator> "Wytłumaczcie jej to" wystękał trzęsącym się z zimna głosem Diego, przyglądając się ciągle zmiennej konstrukcji ścian, podłogi i sufitu
[18:10] <Khazut> "poprostu wpakowalismy sie w gówno"
[18:10] <Khazut> Idzie za Ivanem
[18:10] <Ivan> "a tam ciekwe doznanie..."
[18:10] <Nafrit> "Tyle to sama widze" rozglada się z niepokojem wciąz trąc ręce
[18:11] <Narrator> Doszliście do drzwi waszego starego pokoju, zamiast solidnych, drewnianych, ładnie żłobionych drzwi, widzicie rozpadającą się bramę, a za nią zdewastowany pokój, którego obraz również rozmazuje się przed WAmio
[18:11] <Ivan> -*wchodze do srodka*
[18:11] <Narrator> Cały czas wszędzie słychać szepty
[18:11] <Khazut> Wchodzi za Ivanem
[18:11] <Khazut> "Denerwują mnie te szepty"Rozgląda sie do okoła
[18:11] <Ivan> *szukam tego kamiena*
[18:12] <Narrator> Wchodzisz do środka, pokój wygląda identycznie, jak w normalnym wymiarze, gdyby nie fakt, że wszystko jest zniszczonei połamane, ana środku pokoju leży skrzynia, któej normalni nie było.
[18:12] <Ivan> *otwieram ja*
[18:12] <Narrator> Khazut, zauważasz, ze co jakiś czas na ścianach pojawiają się rysy istot, któe natychmiast znikają.
[18:12] <Narrator> Ivan, widzisz przed sobą kamień wielkości ludzkiej dłoni, o onyksowym kolorze.
[18:12] <Ivan> "widzsz Khaz to sa upiory udreczone dusze usisz sie przyzwyczajić"
[18:12] <Nafrit> "co to za skrzynia" mówi niespokojnym głosem "powie mi ktoś wreszcie co się dzieje?"
[18:12] <Khazut> "Wiecie co...może mam omamy czy zwidy ale na ścianach co jakiś czas widze różne istoty"
[18:13] <Ivan> *biore go*
[18:13] <Ivan> "no to tez upiory"
[18:13] <Khazut> Spluwa na ziemie"OD dzisiaj nie lubie upiorów"
[18:13] <Narrator> "To Królestwo Umarłych" rzekł Diego do Khazuta " To normalne, że duchy są zainteresowane nowymi istotami, któe wtargnęły w ich świat"
[18:14] <Khazut> "Masz racje Diego" Powiedział do niego poraz pierwszy normalnym tonem
[18:14] <Ivan> "dobrze teraz czas na tkacza"
[18:14] <Narrator> Ivan, chwyciłeś kamień, a Twoja ręką praktycznie w sekundę zamarzła, straciłeś w niej czucie, a kamień zaczął lekko świecić. Czujesz niewyobrażalnie kłujący ból w prawej ręce.
[18:14] <Nafrit> "Na Seta, upiory czy nie, powiedzcie o co tu chodzi, albo zapomnijcie o mojej pomocy!" krzyczy na pozostałych
[18:14] <Ivan> *jecze*
[18:14] <Ivan> "cholera"
[18:15] <Ivan> *staram sie przemuc ból*
[18:15] <Khazut> Spojrzał na Nefrit"Poprostu mamy otworzyc ten kamien przy tym czymś i kamien go wchlonie pozniej wrocic do pokoju i koniec"
[18:15] <Narrator> "Chodzi o to, że zaraz udamy się do pokoju, w którym normalnie znajdował się Kaj i ttam, spórbujemy zamknać Tkacza w tym Kamieniu, albowiem theodoruss polwiedział, że Tkacz będize w Stygii tym, czym u nas jest Kaj"
[18:15] <Narrator> Widizcie jak Ivan pada na ziemię i wije się z bólu, a jego ciało powoli zaczyna zamarzać.
[18:15] <Khazut> Podbiegam do niego i probuje wykopac kamien z jego dloni
[18:16] <Narrator> Wykopałeś Kamień, ale przy okazji wykopałeś razem z nim cztery palce Ivana, które rozpryskały się na małe kryształki z hukiem. Ivan aż wyprostował się, mało co nie tracąć przytomnosci z bólu, głosy wookół was znacznie się nasiliły.
[18:17] <Ivan> *patrze na palce*
[18:17] <Khazut> Spojrałem na Ivana i uklekłem przy nim"Przepraszam... "
[18:17] <Narrator> Z ciała Ivana powoli znikły oznaki zamarznięcia, ale teraz leży on i jęczy, ponieważ ni ma czterech palców u prawej dłoni, a z ran cieknie gęsta, czarna krew
[18:17] <Narrator> Diego podszedł do Ivana "Daj mi rękę"
[18:17] <Khazut> "... Pij" rozcinam dłoń
[18:18] <Narrator> "NIE!" krzyknał Diego, ale było za późno.
[18:18] <Ivan> *niepije a porosty staram sie wewnetrzne zatrzymac krwawienie*
[18:19] <Khazut> Wstaje i podchodze do kamienia
[18:19] <Narrator> Krew z dłoni Khazuta powoli, nie śpiesząc się, opadła małym strumyczkiem wprost w kierunku ust Ivana, ale gdy tylko wypełzła z dłoni, z ścian wyskoczyły dziesiątki różnych dłoni i rąk, które chwycuiły Khazuta i przytrzymuja go przy ścianie.
[18:19] <Narrator> [NIE ŚPIESZCIE SIĘ TAK, BO NIE SKOŃCZYŁEM OPISYWAĆ]
[18:19] <Ivan> {ok}
[18:19] <Khazut> Probuje sie wyrwać
[18:19] <Narrator> Diego odskoczył, widząc, jak Khazut uwięziony jest przez dłonie i ręce przy ścianie.
[18:19] <Khazut> "Pomożcie"Krzycze głośno
[18:20] <Khazut> Probuje sie wyrwać
[18:20] <Narrator> Khazut, ciężko Ci to idzie, gdy tylko wyrywasz się z jednych rąk, na ich miejsce wpełzają trzy następne
[18:20] <Nafrit> biorę sztylet i staram się przecią ręce
[18:20] <Narrator> Szytet przechodzi przez nieorganiczne dłonei bez problemu.
[18:20] <Narrator> Niestety, nic im nie robi.
[18:20] <Khazut> "nie sztyletem..weź mój miecz ktory mam przy pasie"
[18:21] <Narrator> Diego podszedł do Ivana "Dawaj tą rękę"
[18:21] <Nafrit> "to nic nie da" spogląda na ręce ze zrezygnowaniem
[18:21] <Narrator> Khazut, dłonie zaczynają powoli wsysać cie w ściane
[18:22] <Narrator> Khazut, nogami oparł się o ścianę, zacisnął zęby i z głośnym jękiem wyrwał się z szponów upiorów, opadajac zmęczony na ziemię.
[18:22] <Narrator> Ivan, straciłeś 4 PK, krwawisz nadal
[18:22] <Ivan> *podaje*
[18:23] <Khazut> Wstaje po mału patrząc na ściane, poczym podchodze po mału do kamienia
[18:23] <Ivan> *podaje reke*
[18:23] <Narrator> Palce Diega zapłonęły słabym ogniem, on sam przyłożył Ivanowi płonące palce do rany, Ivan wrzasnął, na jego czole pojawił się krwawy pot, ale rana została wypalona.
[18:24] <Narrator> Khazut, widzisz, jak ziemia naokoło Kamienia powoli zamarza
[18:24] <Ivan> *podnosze sie z ziemi*
[18:24] <Khazut> Zrywam z siebie kawał ubrania i zawijam powoli kamien tak by zrobić sakwe ze szmat
[18:24] <Khazut> W którym znajduje sie kamień
[18:24] <Ivan> "nie latwej było sciagnać pałszcz"
[18:24] <Narrator> Zerwałeś z sieibe kawąłek ubrania, dotykasz Kamienia przez szmatę, ale jest nadal przeraźliwie zimny.
[18:25] <Khazut> Kłade go na miecz
[18:25] <Narrator> Khazut, słyszysz jak Ivan przez jei coś do ciebie mói.
[18:25] <Nafrit> "albo z powrotem włożyć go do skrzyni?"
[18:25] <Narrator> Diego spojrzął na Nafrit, i pomimo mrozu, zaklaskał ponownie w dłonie.
[18:25] <Ivan> "potem i tka trzeba byo by go przelamać"
[18:25] <Khazut> POdchodze z kamieniem na mieczu i wkładam go do skrzyni
[18:26] <Narrator> "To na przełamanie raczej będize dało się go utrzymać w dłoniach, nie zaś taszczyć go, jednocześnie zamarzająć po drodze"
[18:26] <Narrator> Khazut, kładziesz Kamień w skrzyni.
[18:26] <Khazut> "Nic nie mowli że to cholerstwo bedzie tak na nas działać"Skrzywił sie
[18:26] <Ivan> "może niewiedzieli"
[18:26] <Khazut> "Ivan wybacz"Pochylił głowe
[18:27] <Narrator> "A po co mieli mówić ?" zapytał Diego " Wiedzieli, zę musimy soie poradzić, bo inaczej przepadniemy"
[18:27] <Ivan> "dośc tego chodzmy już"
[18:27] <Nafrit> "Mogli jednak nas uprzedzić..."
[18:27] <Ivan> *wychodze*
[18:27] <Khazut> Chwytam skrzynie w ręce
[18:27] <Narrator> Wychdozicie z Waszego Pokoju.
[18:28] <Narrator> Ruszacie w stronę pomieszczenia, w którym normalnie znajdował się Eksperyment Kaj
[18:28] <Khazut> "Ciekawe teraz juz mielismy problemy a co dopiero nas czeka??"
[18:28] <Narrator> PRzez przeklęte korytarze, któe co jakis czas swoimi łapami próbują Was złapać, dochodzicie do ogromnych, stalowych wrót, za którymi jest pomieszcenie z rzekomym Tkaczem.
[18:29] <Narrator> Diego spojrzał na wrota "To tutaj."
[18:29] <Narrator> Odwrócił sie do Was
[18:29] <Narrator> "Jakieś szczególne słowa w razie nieudanego zamykania tej bestii?"
[18:29] <Khazut> "Dziekuje Diego"
[18:29] <Nafrit> bierze głęboki wdech i patrzy z niepokojem na drzwi milcząc
[18:30] <Khazut> Spojrzał na niego poczym opuscil glowe w dol
[18:30] <Narrator> "Nafrit, pomóż mi je otworzyć, Ivan nie da razdy, bo się lednwo na nogach trzyma, a Khazut rttrzyma tą przeklętą skrzynię"
[18:30] <Ivan> "no i powodzenia"
[18:30] <Nafrit> krzywi się i ociągając podchodzi do drzwi
[18:30] <Narrator> "Raz. Dwa. Trzy" powiedizął Diego i mocno popchnał stalowe wrota.
[18:30] <Nafrit> robi to samo
[18:32] <Narrator> Wrota otworzyły się z przeraźliwym, przeciągłym szczękiem, odsłąniając przed Wami ruinę laboratorium, w którym widizeliście Kaja....Wszystkie książki leza na ziemi, biurka są połamane, a na środku laboratoriem widzicie, ogromnego, przeraźlwie czarnego, niczym Noic, Smoka, który wpatruje się w Was czarwonymi ślepiami, leżąc na górzę starych, zardzewiałych monet. Bestia głośno oddycha, przyglądając się WAm, a wookół niej otoczenie jest jeszcze
[18:32] <Narrator> ciemniejsze, niż było dotychczas.
[18:32] <Ivan> "świetnie"*wycedził prz zęby*
[18:33] <Narrator> Diego stoi z otwartymi szeroko oczyma i próbouje coś powiedzieć, ale wydaje z siebie tylko nieartykuowane dzwięki.
[18:33] <Khazut> "Ten przynajmniej ładnie wygląda"Uśmiechnał sie
[18:33] <Khazut> "Diego wchodzimy" POwiedzial głośno
[18:33] <Khazut> Rusza pierwszy wolnym krokiem
[18:33] <Narrator> Demon spojrzął na Assamitę i nadal próbując coś powiedizeć, idzie za nim.
[18:34] <Ivan> *wchodze powoli do sali*
[18:34] <Nafrit> idzie na końcu
[18:34] <Narrator> Jak tylko przekroczylisćie próg wejścia, smok podniósł ogromną głowę i ryknał tak, ze zwaliło Was to na ziemię.
[18:34] <Khazut> po woli wstaje na rowne nogi patrzac na bestie" I co drzez pysk??"
[18:35] <Narrator> "Cóż tutaj chcecie, lennicy świata żywych?" Odezwał się głęboki, ostry, kobiecy głos.
[18:35] <Khazut> Chwytam skrzynie pod ręke
[18:35] <Ivan> *padam na kolana* "o wielki...smoku przyniesliśmy dary by muc zasiegnąc rady ou tak wspaniałej istoty jaką jesteś"
[18:35] <Narrator> Bestia spojrząła na Khazuta, rozszerzyła oczy, potem spojrzała na Ivana, prychła.
[18:36] <Narrator> Diego patrzy z niedowierzaniem na Ivana
[18:36] <Narrator> "Idiota..."
[18:36] <Narrator> Bestia cały czas Wam się przygląda.
[18:36] <Narrator> "Podejdzcie tutaj, lennicy, podejdzcie"
[18:36] <Khazut> "Może i jestem z świata śmiertelnych ale wymagam nawet od takiego czegos jak ty szacunku"Krzyknął
[18:36] <Nafrit> "Khazut..." wydała z siebie cichy jęk
[18:36] <Khazut> Równo miernym krokiem zbliza sie do bestii
[18:36] <Narrator> "Może jeszce mam Ci się pochylić, chłopcie?"
[18:37] <Ivan> "wybacz maniery mych toważyszy ale są raczej niedowiarkami"
[18:37] <Khazut> "Nie trzeba.. ale nie trzeba na mnie pluć"
[18:37] <Ivan> *odwracam sie do reszty*
[18:37] <Narrator> Bestia powstała na równe nogi, machneła ogromnymi, czarnymi skrzydłami,a Wy zauwazylisćie, ze wookół niej latają setki małych duchów, szepczących coś cały czas.
[18:37] <Ivan> "wy niegodni ukleknijcie jesli nieccecie zwrócić na siebie gniewu tej istoty"
[18:38] <Ivan> *mma błagalny wyaraz tważy*
[18:38] <Narrator> Diego westchnał głośno, pierw starał sie wyraźnie coś powiedzieć, ale zrezygnował z tego, odsuwając się do tyłu.
[18:38] <Narrator> Bestia spojrzała na Ivana, potem na Khazuta
[18:38] <Narrator> "Jeżeli nie chcecie zostać tutaj na wieki, lepiej teraz odejdzcie"
[18:38] <Khazut> Stanoł dosyć blisko bestii
[18:39] <Ivan> "o pani tu oto muj tworzysz w tej skrzyni ma pewien dar
[18:39] <Khazut> "Mam pytanie??..nie jesteś zainteresowanym tym co mam dla ciebie w skrzyni??"
[18:39] <Narrator> Tkacz spojrzał w dół, machnał skrzydłem, Khazut odjechał wraz z skrzynią spowrotem w dal.
[18:39] <Narrator> "Nie, głupcy"
[18:39] <Khazut> Wstałem i pokreciłem głową" No popatrz mnniby tak wspaniała istota a za grosz kultury"
[18:39] <Narrator> "Myślicie że banda takich imbecyli jak wy, zdoła pokonac ostateczną manifestację Paradoksu?" zabrzmiał głos
[18:40] <Narrator> Diego powoli odsuwa się w tył, chwyta Nafrit, szepcze jej coś do ucha
[18:40] <Ivan> "zawsze warto spróbować..."
[18:40] <Ivan> "ale skoro przejżałęś nasze plany cuż..."
[18:40] <Narrator> Tkacz spogląda na Was wielkimi ślepiami
[18:41] <Narrator> "I co, będziecie starać się pomóc temu wynaturzeniu, Kajowi ? Nie myśłicie o tym, ze usuwając Zła stronepozostawicie tylok Dobrą, a balans nie będize zachowany?"
[18:41] <Narrator> Diego spojrzął ponownie na Bestię.
[18:41] <Khazut> "No dobra koniec rozmowy..czas zajac sie tym czymś"
[18:41] <Ivan> "no balans nie jest nam na renke"*paskudnie sie usmiecha*
[18:41] <Khazut> Spojrzał z gniewiem na twarzy
[18:42] <Narrator> Bestia spojrzała na Ivana, ogromne cielso uniosło się na dwóch łapach, w ustach bestii pojawiły się płomienie, istota zionęła czarnym niczym smoła ogniem wprost na Ivana
[18:42] <Narrator> Ogromna chmura czarnego ognia uderzyła w Wampira, prawie natychmiast zamieniajac go w popiół.
[18:43] <Narrator> Diego padł tuż w momencie uderzenia ogniem
[18:43] <Narrator> "Powinien być, mój drogi" powiedziała do kupki popiołu, która wraz z lodowatym wiatrem, rozpłynęła się.
[18:44] <Narrator> W momencie w któym Bestia przemówiła, Khazut szybkim ruchem ręki, któa prawie natychmiast zamarzła, złamał Kamień Duszy i.....nic się nie stało.
[18:44] <Khazut> "Co to ma być??"
[18:45] <Khazut> Spojrzał na kamień poczym rzucil nim w bestie
[18:45] <Narrator> Ogłromny, biały błysk rozszczepił ciemnosći pomieszcenia, przeraźliwy ryk bEstii rozległ się, pekając wasze bębenki,a kamień, wsysając w sekudnę besitę zamknał się i opadł z łomotem na zemię
[18:45] <Narrator> [EGON, kurwa mówie Ci czekaj aż skończe]
[18:45] <Khazut> {ok}
[18:46] <Narrator> Po chwili wszystko zaczyna się strząsć, a ściany pomieszcenia zaczynaja pękąć
[18:46] <Khazut> Patrze na swoja ręke poczym chwytam kamien i wrzucam do skrzyni
[18:46] <Narrator> "Wiejmy stad !" krzyknał Diego, chwytając Nafrit, i uciekajać
[18:46] <Khazut> Chwycił skrzynie jedna ręka i zaczął uciekać w strone pokoju z krtórego przyszedł tutaj
[18:47] <Narrator> Biregniecie przez korytarze, które praktycznie oszalały, wszędzie i z ziemi i z ścian i z sufitu wystają ręce, dochodzicie do drzwi, Diego wybija je, wbiegacie, po czym szybko je zamyka, ciężko sapiąc.
[18:47] <Narrator> Znajdujecie się w pomieszceniu, z którego wyszliście na samym początku, szron powoli się odsuwa, a i skrzynia też staje się cieplejsza.
[18:48] <Khazut> "No to teraz co..??"
[18:48] <Narrator> "Ivan..." wyszeptał Diego, siadając zmęczony na ziemię.
[18:48] <Nafrit> dyszy "już po wszystkim?"
[18:48] <Narrator> Diego przytaknął
[18:48] <Narrator> "Tak, teraz czekamy, aż wrócą nas do normalnego wymiaru"
[18:49] <Khazut> "Do jesnej cholery..nie ma zadnego sposobu by wrocic Ivana do zywych??"
[18:49] <Khazut> "Diego ty powinienes wiedziec"
[18:49] <Narrator> Diego spojrzał na Khazuta, splunął
[18:49] <Narrator> "Nie, jak już Wam tłumaczyłem, wobec PAradoksu nawet ja nic nie wskóram. Tłuamczyłem Wam, że ta istota nie będize należeć do Boskiego Planu Stowrzenia i moje moce beda przy niej nieprzydatne...."
[18:50] <Khazut> "A ten cały Eksperyment Kaj ??"
[18:50] <Narrator> Diego spojrzał na Khazuta "Można spróbować..."
[18:50] <Narrator> Demon siedzi spokojnie, nic nie mówiąc.
[18:51] <Narrator> "On..on go po prostu zdmuchnał, jak pyłek na wietrze..."
[18:51] <Khazut> Usiadł obok Diega"Przykro mi..wiem że byłeś do niego przywiązany"
[18:51] <Nafrit> wstaje "NAstępnym razem dogadalibyście się.... a z resztą" machnęła ręka
[18:51] <Narrator> Diego spojrzał na Khazuta
[18:52] <Narrator> "Nie znajdziemy lekarstwa na to. Na Paradoks nie ma lekarstwa..."
[18:52] <Khazut> " Może nie wierzysz w moje słowa..ale nawet Assamici sie zmieniaja"
[18:52] <Khazut> " Znajdziemy .."
[18:52] <Narrator> "Trzebaby zmienić zasady w Boskiej Kuźni...by stamtąd otworzyć portal do Paradoksu.."
[18:52] <Khazut> "tylko nie trać nadzieji"
[18:52] <Narrator> Diego zaśmiał się krzywo
[18:52] <Khazut> "Wiec i tak zrobimy..nie zostawimy biednego Ivana"
[18:52] <Narrator> "Nie tracić nadzieji...już ja podziękuję panom Magom..."
[18:53] <Khazut> Wstał trzymiąc skrzynie i patrzac na Diega
[18:53] <Nafrit> "Ten Kaj niby jest wszechmądry" mówi z przekąsem "Może faktycznie jakoś nam się odwdzięczy"
[18:53] <Narrator> Diego ścisnął ręce.
[18:53] <Narrator> "Nie, to ja odwdzięczę się mu"
[18:53] <Khazut> "Niby jak..??"
[18:54] <Narrator> Oczy Diega zapołonęły ogniem,a wookół niego rozległ się zapach siarki
[18:54] <Narrator> "Boleśnie"
[18:54] <Khazut> Spojrzałna niego" Przeztan"
[18:54] <Nafrit> "Mówiłeś, że jesteś bezsilny wobec jego mocy"
[18:54] <Khazut> "Najpierw sprobujemy z Kaj"
[18:55] <Narrator> Diego spojrzął na Nafrit
[18:55] <Khazut> Podszedł do Diega
[18:55] <Narrator> "Jestem. Ale jestem bezsilny także wobec tego, że Ravnos został unicestwiony...bezsilnośc mnie zabija"
[18:56] <Khazut> Chwycił go za ramie" Teraz nie jest odpowiednia chwila na rozpaczanie!! Jesteś demonem powinieneś to rozumieć.. wiec zamknij wreście ryj !!"
[18:56] <Khazut> Patrzy na niego gniewnie
[18:56] <Khazut> "I to ja sie zachowuje jak dziecko ??..a Ty co robisz teraz??"
[18:56] <Narrator> Diego spojrzał na Khazuta, zaśmiał się głośno, bardzo głośno.
[18:57] <Narrator> Śmieje się cały czas, chwycił się za brzuch i zwija na ziemi ze śmiechu.
[18:57] <Narrator> Wreszcie przestaje, otwiera szeroko oczy, spogląda na Assamitę, powstaje
[18:57] <Khazut> Uklękł przy nim' Już ci lepiej??"
[18:58] <Narrator> "Ty, ty umrzesz...po porstu umrzesz i to boleśnie...ostrzegam Cię, widzę to, widzę to przed oczyma..."
[18:58] <Narrator> Pwoeidział, wystawiajć ręke przed siebie
[18:58] <Narrator> "umrzesz po raz drugi..." po czym wybuchnał paniczym śmiechem.
[18:58] <Narrator> [Diego : Udręka +1]
[18:59] <Nafrit> unosi brew, wpatrując się cały czas w demona
[18:59] <Khazut> Stoi i patrzy na niego w pelnej gotowosci
[18:59] <Narrator> Demon wreszcie się uspokoił, powstał, nic nie mówiąc, skłonił się drużynie
[19:00] <Narrator> "Trzeba będize dokończyć to, co oni zaczęli"
[19:00] <Khazut> "Co zrobiłeś Diego??"
[19:00] <Narrator> Diego spojrzał na Assamitę
[19:00] <Narrator> "A niby co miałem zrobić ?"
[19:01] <Khazut> "powiedziałeś ze widziałeś moja śmierć..jak ona wyglądała??"
[19:01] <Narrator> Drzwi z pomieszcenia się otwoerają, widzicie przed sobą Theodorussa wpatrującego się w Was z zaciekawieniem
[19:01] <Narrator> "Macie ?" zapytał przerażony.
[19:01] <Khazut> Odwróciłem sie do niego pokazując skrzynie
[19:01] <Narrator> Diego spojrzał na Khazuta, potem na Maga
[19:01] <Khazut> "Mamy ale..
[19:01] <Nafrit> Wstaje, otrząsam się z zamyślenia i patrze w stronę maga
[19:02] <Narrator> Theodoruss otworzył pośpiesznie skrzynię, potem ją zamknał, spojrzał na Was
[19:02] <Narrator> "Za Mną"
[19:02] <Khazut> "...chce rozmawiać z Kaj"
[19:02] <Narrator> Theodoruss idzie z skrzynią, spojrzał na Khazuta
[19:02] <Narrator> "Dobrze, Wilhelm Cię zaprowadzi, resztę proszę do pokoju"
[19:02] <Narrator> Zatrzymuje się przed Waszym pokojem, z którego wychodzi Wilhem i prowadzi Khazuta
[19:03] <Nafrit> "Tylko Khazut? Myślałam że pójdziemy wszyscy"
[19:03] <Narrator> Theodoruss otwora drzwi " Proszę wejdzcie"
[19:03] <Narrator> Diego wchodzi do pokoju
[19:03] <Narrator> Theodoruss spojrzał na setytkę
[19:03] <Narrator> "Tylko on poprosił o audiencję, jak chcesz to idz za nimi"
[19:03] <Nafrit> namyśla się "Nie, właściwie, to chyba sam da sobie radę"
[19:04] <Nafrit> wchodzi do środka
[19:04] <Narrator> Dochodzicie do pomieszcenia w którym znajduje się Kaj
[19:04] <Narrator> Bestia, nadal uwieęziona na łańcuchach, szarpie się icały czas zmienia
[19:04] <Narrator> "Czegóż chcecie?"
[19:05] <Khazut> Patrze przez chwile na bestie poczym po mału podchodze do niej
[19:05] <Narrator> "Czegóż chcecie?"
[19:05] <Khazut> "Wykonaliśmy dla ciebie zadanie ale... zginąl jeden z moich towarzyszy wykonując dla ciebie to zadanie"
[19:06] <Khazut> "Jeżeli jesteś tak wszech wiedzący i cos jeszcze to powedz mi jak mam wskrzesic mojego przyjaciela"
[19:06] <Narrator> "Ofiary musiały być poniesione, by Tkacz został unicestwiony"
[19:06] <Khazut> "Mogło obejśc sie bez ofiar"Krzyknął
[19:06] <Narrator> "Musiałbyś przynieść Kryształ, musiałbyś oddac cząstkę siebie"
[19:06] <Narrator> "Mogło" odrzekł Kaj
[19:06] <Khazut> "Zatem i niech tak bedzie"
[19:06] <Khazut> "Oddam cześć siebie"
[19:06] <Narrator> "A Ty, setytko?"
[19:07] <Nafrit> "Dlaczego mamy jeszcz się poświęcać? Zrobiliśmy coś dla ciebie"
[19:07] <Narrator> "Inaczej go nie stworzę na nowo, jak nie z Waszych wspomnień i zresztek jego egzystencji, zamknietych w Krysztale razem z Tkaczem"
[19:07] <Khazut> "Za tem przyjde ze skrzynią i oddam cześć siebie a ty wskrzesisz mego towarzysza"
[19:08] <Narrator> "Niech i tak będzie"
[19:08] <Khazut> Odwracam sie na piecie i wychodze ze sali i zmierzam do pokoju w ktorym znajduje sie Diego i Arcymag
[19:08] <Narrator> Diego znajduje się w innym pokoju niż Theodoruss
[19:08] <Nafrit> niepewnie patrzy na Kaja "Czyli obejdzie się bez mojjej "częśći"?"
[19:09] <Narrator> "Nie, Setytko, Twoja część też jest potrzebna"
[19:09] <Khazut> Wiec ide do pokoju Arcymaga
[19:09] <Narrator> Dochodzice do pokoju Arcymaga
[19:09] <Khazut> pukam mocno w drzwi
[19:09] <Narrator> Drzwi się otwierają, Theodoruss patrzy na was zza binokla
[19:09] <Narrator> "Tak ?"
[19:09] <Nafrit> krzywi się i wychodzi "wspaniale"
[19:10] <Khazut> "Witaj potrzebuje kamienia dusz w ktorym jest uwieziona Tkacza czy jakos tak by wskresic mego przyjaciela"
[19:10] <Khazut> "Kaj potrzebuje go"
[19:10] <Khazut> "A ja potrzebuje Ivana"
[19:10] <Narrator> THeodoruss skrzywił się
[19:10] <Narrator> "Ale dopiero co zacząłem badania..."
[19:10] <Khazut> "Wybacz ale moj przyjaciel jest teraz warzniejszy"
[19:11] <Narrator> Mag spojrzał na Khazuta, przysunał skrzynię
[19:11] <Narrator> i bez słowa, zdenerwowany, zamknał drzwi
[19:11] <Khazut> Chwytam skrzynie i owieram ja
[19:11] <Khazut> Patrez do srodka czy jest tam kamien
[19:11] <Narrator> Widzisz Kamień, jest cichy, lekko tylk opalizuje
[19:12] <Khazut> "Dziekuje Arcymagu"Odwracam sie i ide w strone pokoju KAj
[19:12] <Nafrit> dochodze do Khazuta "A jednak wolałabym, żebyś ze mną ustalił pewne rzeczy" mówi zdenerwowanym głosem
[19:12] <Khazut> Zatrzymał sie i spojrzał na Nefrit
[19:12] <Khazut> "Powiedzmi oco ci chodzi??"
[19:12] <Khazut> "Boisz się?? Dobrze wiesz że też by to zrobił dla ciebie"
[19:13] <Nafrit> "O to, że to coś chce naszą cześć"
[19:13] <Khazut> "No i co z tego napewno nas nie zabije bo jak tak to mogł by już to zrobić 5 min temu gdy bylismy u niego"
[19:13] <Nafrit> "Smierć to nie jedyna rzecz jaka może nas spotkać"
[19:14] <Nafrit> "Skąd wiesz, co nam odbierze?"
[19:14] <Khazut> "przeztan.. przyjażń wymaga poświęceń"
[19:14] <Khazut> Rusza wolnym krokiem do pokoju w którym znajduje sie Kaj
[19:14] <Nafrit> krzyżuje ręce i stoi w miejscu
[19:14] <Khazut> Zatrzymuj sie
[19:14] <Narrator> Powoli dotarliscie do pomieszczeń Laboratorium
[19:15] <Khazut> "Chodz Setytko"
[19:15] <Narrator> Tzn .Ty dotarłeś, Nafrit stoi
[19:15] <Khazut> {Zatrzymałem sie gdy ona nie poszła}
[19:15] <Narrator> [dobra]
[19:15] <Khazut> "Jeżeli nie pojdziesz to ja cie tam zaciaagne
[19:15] <Khazut> "A naprawde tego niechce"
[19:15] <Nafrit> "Najpierw porozmawiamy z Kajem i dowiemy się dokładnie, co nam odbierze"
[19:16] <Khazut> "Dobrze" Rusza do pokoju w ktorym znajduje sie Kaj
[19:16] <Narrator> Dotarliście.
[19:16] <Khazut> Otwieram drzwi
[19:16] <Khazut> Wchodze do środka
[19:16] <Nafrit> wchodzę za Khazutem
[19:16] <Narrator> Kaj cały czas pozostaje w ruchu
[19:16] <Narrator> "Ahh..przybyliście..macie kamień?"
[19:17] <Khazut> Kłade skrzynie na ziemi i usiadłem na niej" Tak ale moja towarzyszka ma kilka pytan do ciebie"
[19:17] <Nafrit> "Tak. Ale najpierw wyjaśnij dokładnie, czego od nas chcesz"
[19:17] <Narrator> "Ja niczego. To WY chcecie czegoś odemnie"
[19:17] <Khazut> "jej chodiz co nam odbierzesz"
[19:17] <Khazut> "prócz wspomnien:
[19:18] <Narrator> "Części Was, to proste. Jeżeli jedno z Was nie chce nic oddać, wtedy drugie będzie msuiało oddać ogromną część siebie"
[19:18] <Narrator> "Muszę z Waszej dwójki strworzyć trzecia istotę"
[19:18] <Khazut> Spojrzałem na Nefrit" I co zadowolona??"
[19:19] <Narrator> "O ile Paradoks nie zniszczy mnie podczas tego zaklęcia, to moze się to udać, ale potrzebuję po połowie każdego z Was"
[19:19] <Nafrit> "To znaczy? Co rozumiesz przez połowę?"
[19:19] <Narrator> "Nie dopytuj się. To nie wy mi robicie łąskę, tylko ja wam"
[19:20] <Khazut> "Wiec jak Nefrit zgadzasz sie??"
[19:20] <Khazut> "Jak nie to nie"
[19:20] <Khazut> " do nieczego cie nie zmuszam"
[19:20] <Khazut> "Ivan tez cie do nieczego nie zmusza"
[19:20] <Nafrit> milczy po czym mówi "Khazucie, a czy ty jesteś w stanie oddać połowę tej istocie?"
[19:21] <Khazut> Odpowiedział bez zwątpienia w głosie"TAK"
[19:22] <Nafrit> wzdycha "A ja jej nie ufam"
[19:22] <Khazut> "Wiec odam wiekszą połowe siebie chodz nawet nie wiem jakie bede konsekwencje z tego"
[19:23] <Narrator> Kaj cały czs w milczeniu tylko zmienia swoje kształty
[19:23] <Nafrit> "Hmmm.... to już bardziej do mnie przemawia"
[19:23] <Khazut> Wstał ze skrzyni poczym spojrzał na Nefrit
[19:23] <Khazut> Chwycił skrzynie i podszedł blizej Kaj poczym otwarł skrzynie
[19:23] <Narrator> "Ostatnia decyzja..jedno z Was czy obydwoje?"
[19:24] <Khazut> "Weź ten kamień i część mnie"
[19:24] <Narrator> "Dobrze, niech i tak będzie"
[19:24] <Narrator> [Nafrit : Zyskałaś 1 punkt w drodze Tyfona!]
[19:25] <Narrator> Widzicie, jak biała strużka światła wypływa wprost z Kaja do Kamienia Dusz, po czym wpływa w Khazuta, który po chwili pada na ziemię
[19:26] <Narrator> [Khazut, Twoje pokolenie wzrasta o 2, Wszystkie Atrybuty -1 , Wszystkie zdolnosci -2, Wszystkie dyscypliny -1]
[19:27] <Narrator> Nafrit, widzisz, jak czerwona esenscja życia wypływa z leżacego Khazuta i wlewa się w kształt, który powoli Tworzy się obok niego...po chwili widzisz, jak obok bladego jak śmierc Khazuta leży...Ivan.


Post został pochwalony 0 razy
Post Śro 9:32, 19 Lip 2006
 Zobacz profil autora
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Forum Jump:
Skocz do:  

Wszystkie czasy w strefie EET (Europa).
Obecny czas to Wto 13:26, 22 Sty 2019
  Wyświetl posty z ostatnich:      


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB: © 2001, 2002 phpBB Group
Template created by The Fathom
Based on template of Nick Mahon
Regulamin