Forum Silesia By Night Strona Główna
FAQ Profil Szukaj Użytkownicy
Grupy

Prywatne Wiadomości

Rejestracja Zaloguj
Galerie

Rozdział IV
Zobacz poprzedni temat | Zobacz następny temat >

Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Silesia By Night > Requiem Dla Dusz

Autor Wiadomość
Narrator
Administrator



Dołączył: 16 Lip 2006
Posty: 19
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Rozdział IV    

<Narrator> Rozdział IV : Nauka
<Narrator> Podziemne przejscie w Starych Pieninach okazało się śmiertelną pułapką.
<Narrator> Straciliście konie, straciliście przewodnika, straciliście również woźnicę, ale przedewszystkim - straciliście część siebie.
<Narrator> Nie potrafiliście policzyć, ile dni i nocy przesiedzieliście w jaskiniach, szukająć wyjścia, wędrując korytarzami i tunelami, zawsze wracajać do rozbitego wozu.
<Narrator> Podczas kolejnego dnia, w którym skupiliście się bardziej na poszukiwaniu jakichkolwiek zwierząt, by napioć się nimi, zauważyliście, że trumna Boleslawa wreszcie poczęla się ruszać od środka.
<Narrator> Przez chwilę zastanawialiście się, czy to może już majaczenie szaleńców, gdy na Waszych oczach trumna rozchyliła się i...
<Narrator> [grać]
<Wladymir> [chwilka]
<Ivan> spogladam w stone miejsc gdzie była trumna
<Boleslaw> wstaje zamaszyscie z trumny
<Narrator> Widzicie, jak Bolesław, po tak długim okresie czasu, jakby nigdy nic, podniósł się.
<Boleslaw> rozgladam sie do okola notujac obecnosc Ivana i Wlada
<Ivan> -Blesław na Boga czemus tam tak długo leżał
<Boleslaw> Ile przespalem panowie
<Boleslaw> przyjaciel?
<Wladymir> -ooooo co ja widze kto sie obudził
<Ivan> -hmm około miesiąca tam leżałeś
<Wladymir> - a boa jwiem stracilem rahube
<Boleslaw> - cos pochlonelo mnie z tego swiata
<Boleslaw> - krazylem po bezdrozach swiadomosci
<Wladymir> - nie tylko ciebie ...
<Ivan> -nie tylko ciebie sciskam mocniej zawiniątko
<Ivan> wybucham śmiechem
<Boleslaw> rozglada sie za Amelia
<Wladymir> usmiecha sie nieco
<Boleslaw> - gdzie Ona jest ?!!!
<Wladymir> - nie mam jej
<Ivan> -może urzyczył byś nam troche swojej krwi?
<Ivan> -ten pies Azazel ja zabił
<Boleslaw> - jaki Azazel ?
<Ivan> --pozostał proch tylko proch
<Boleslaw> - i pozowoliles mu na to
<Ivan> -Diego

<Wladymir> -zabil on ja rozerwal na strzepy
<Boleslaw> - a ty na to pozwoliles !!!!!
<Wladymir> - nie no ja byłem zajety
<Boleslaw> wyciaga miecz i mierzy w Ivana
<Boleslaw> pada na kolana i szlocha
<Ivan> -zamilcz Bolesław jak widac to tylko ty próznowałes wtedy
<Boleslaw> - czemu mnie tu nie bylo
<Ivan> mieże go wzrokiem
<Boleslaw> ryczy w kierunku niebios
<Wladymir> - Bo spales - mówi ironicznie
<Boleslaw> milczy...
<Ivan> skacze w strone szyji Bolka i staram sie wkryźć mu w szyje
<Wladymir> - Skonczcie biadolic ... jak tak dalej pujdzie to wkrutce mozemy podzielic jej los , a ja wcale nie mam na to ochoty

<Boleslaw> Niezwraca uwagi na Ivana i Wlada
<Boleslaw> Ivana odtraca silnym zamachem
<Ivan> {wiec łatwiej sie wgyze}
<Narrator> Bolesław - nagle Ivan chwycił Cię i wgryzł się kłami w Twoją szyję...
<Boleslaw> odrzucam Ivana z calej sily
<Wladymir> przyglada sie z usmiechem ...
<Narrator> ...niestety, po miesiącu bez pożywienia, nie potrafisz nic wyssać z Bolesława, który również jest na skraju wyczerpania.
<Ivan> wzdycham
<Wladymir> -Brawo panowie brawo - zaczyna klaskac
<Boleslaw> - trzeba znalesc jakas esenscje zycia... strasznie brakuje mi krwi
<Ivan> -wiec skoro nie potrafimy przejsc przez ten piekelny tunel wróćmy zatem
<Wladymir> - paozabijacie sie na wzajem
<Boleslaw> - a gdzie my jestemy opowiedzcie
<Ivan> -tak a potem ciebie zabije ty zdrajco!
<Wladymir> - Oszalales a jak bedziesz soie kryc przd slancem !!!!
<Boleslaw> - co sie stalo z wozem?
<Ivan> -wyjdziemy nocą ty idioto!
<Ivan> -porzywimy sie a potem wymyslimi jakiś fortel
<Wladymir> - N alowy to owszem
<Wladymir> -ale wedrowac terzeba grota
<Boleslaw> - gdzie jestesy?!!!
<Ivan> -TAK! wujdzmy woncu z tgo tunelu
<Boleslaw> - co to za tunel i czemu tak ciezko z niego wyjsc?
<Ivan> -ide w strone (albo tak mi sie zdaje) z ktorej weszliśmy tu
<Boleslaw> - w koncu juz kilka jaskin zwiedzilismy

<Wladymir> - ide za iwanem
<Wladymir> - skoncz biadolic i rusz sie ...
<Boleslaw> Wstaje potrzac ostatni raz na woz i resztki pobojowiska i takze podazam za Ivanem
<Boleslaw> rozgladam sie dokladnie po tych czelusciach zwanych tunelem...
<Narrator> Ruszyliście kolejnym tunelem, równie ciasnym jak poprzednie, bo wydawało Wam się, żę to tunel powrotny...W pewnym momencie tunel ten spada w dół, aż do pionowej, wygrawerowanej ściany.
<Wladymir> - Ivan czy ty aby wiesz gdzie zmierzasz ??
<Narrator> Tuż obok ściany można dojrzeć solidne , kamienne wrota.
<Boleslaw> - Wlad to jest nie wazne kazdy tunel ma dwa konce
<Boleslaw> - A co to? ; pokazuje na kamienne wrota
<Wladymir> Przygladamm sie uwarznie werotom
<Boleslaw> powoli podchodze do nich
<Wladymir> - Wrota baranie
<Boleslaw> - to moze tam wejdziemy i zobaczymy co za nimi sie znajduje ?
<Narrator> [Wlad rzut na Percepcja :1 + Okultyzm : ) Razem 1, Wynik : 7]
<Narrator> Wlad, rozpoznajsz na tych wrotach rysunki postaci, która sppija krew z kobiety...
<Wladymir> -STOP !!!!!!
<Wladymir> wrzasna
<Boleslaw> podchodze blizej, mierze je wzrokiem...
<Narrator> Wrzask odbił się echem w całej jaskinii
<Boleslaw> obracam sie z strone Wlada
<Boleslaw> - Co ?
<Wladymir> - pokazuje towarzyszom zauwarzona rycine ...
<Narrator> Stare, kamienne wrota pokryte są rysunkami opisujacymi postac, nietoperza i gigantyczna bestie jedzaca niemowlecia.
<Boleslaw> - tym bardziej trzeba to sprawdzic...
<Boleslaw> - moze tam byc esencja zycia
<Wladymir> -czekja twoja lekkomyslnosc jeszcze nas kiedys wpedzi do grobu
<Boleslaw> szalenczo patrzy w drzwi z nadzieja na pokarm
<Boleslaw> - w Ty tkwicie juz miesciac wiec co mamy do staracenia?
<Wladymir> - Ivan co ty na to ... co robimy - spoglada w jego strone pytajac
<Boleslaw> szukam sposobu na otwarcie wrot
<Narrator> Popychasz wrota, a te otwieraja sie, kamien trze o kamien, a ze sroda uderza w was lodowate powietrze. Widzicie mala salke z zgaszonymi pochodniami oraz sarkofag na srodku sali.
<Wladymir> sida na ziemi obok swojego kufra _ ty sie z tym mecz ja nie mam na to ochoty ...
<Wladymir> - ki czort ?????
<Boleslaw> wchodze do komnaty
<Wladymir> przekracza ostrorznie prug komnaty
<Narrator> Posdtawiłeś peirwsze kroki w komnacie, zauważasz kufry i skrzynie tuż obok ssarkofagu.
<Boleslaw> rozgladam sie po dekoracji sali patrzac na sarkofag
<Wladymir> - co to u dibla ma byc ????
<Boleslaw> - nie wiem ale warto to przeszukac
<Boleslaw> - jest to lepsze niz bladzenie w tych tunelach
<Wladymir> podhodzi do sakofagu i uwarznie mu sie przyglada
<Narrator> Na sarkofagu pisze coś po łacinie, litery są popękane, ale można dostrzec " LUCOS XI"
<Boleslaw> podchodzi do najblizszej szkrzyni i otwiera ja
<Narrator> Sarkofag sie lekko odchyla.
<Wladymir> odsuwa sie gwaltownie
<Narrator> W skrzyni Bolesław znajdujesz stertę monet i dwie buteleczki pełne czerwonej cieczy.
<Boleslaw> Patrzy w kierunku Sarkofagu
<Boleslaw> Wypijam butelke
<Wladymir> - co ???
<Wladymir> - co to jest ????
<Boleslaw> - ja tu mam krew
<Lucian> * ze środka sarkofagu wyłoniła się po mału ręka*
<Narrator> BOlesław niesamowicie przyjemne ciepło ogarnęło Twoje ciało, odzyskałeś 2 Punkty Krwi
<Boleslaw> Patrze w strone Sarkofagu, wypijajac druga buteleczke krwi
<Wladymir> ruca sie na druga butelke
<Narrator> B oleslaw odzyskales 2 Punkty Krwi, wypijajac buteleczke tuz obok nosa Wladimira
<Wladymir> spoglada za niepokojem na reke
<Lucian> *z sarkofagu wyłania sie wysoka postać odziana w czerń z długimi jasnymi włosami opadającymi na ramiona.Spogląda w wasza stronę*
<Narrator> [Wladimir : Zrecznosc 3, Bolesla Zrecznosc : 4]
<Wladymir> patrzy wsciekla na bolesława

<Ivan> wgyzam sie w reke
<Boleslaw> odrzucam Ivana
<Ivan> -ehh
<Narrator> Ivan, odleciałeś tuż pod nogi istoty, która właśnie wyszedła z trumny
<Wladymir> -Spokuj !!!!
<Ivan> -oo witam
<Boleslaw> Wyciagam miecz i patrze na istote, ktora wyszla z sarkofagu
<Boleslaw> - Kim jestes ?
<Ivan> odsuwma sie na bepieczna odległość
<Wladymir> - ktoś ty ???
<Lucian> *spojrzał na Ivana* Jakim prawem...wtergneliscie do mojej krypty..??
<Ivan> -a no takim iz panie była ona na naszje drodze
<Boleslaw> - Przymus, powiedz mi jak Cie zwia?
<Ivan> -wybcz ze zakłucamy twój spokój
<Boleslaw> - Bo jam jest Boleslaw, syn Kaina.
<Lucian> *spojrzał na reszte*
<Ivan> szturcham Bolesława
<Lucian> *Odepchnał Ivana który leży pod moimi nogami*
<Boleslaw> Nie zwracam uwagi na Ivana i dalej patrze w oczy istoty z sarkofagu
<Ivan> -panie my tu po dobroci a ty nas tak traktujesz

<Ivan> -toż to nieprzystoji szlachcie
<Boleslaw> - Czemu sie nie przedstawisz panie tej krypty?
<Lucian> *usmiechnał sie szeroko na słowa Ivana*
<Ivan> -Zamilcz bolesław i pozwól ze ja bede mówił
<Lucian> Jam jest Lucian von'Rubel władca tej krypty a wy wtargneliście do niej zakłucając mój spokój...
<Ivan> -przez przypadke panie
<Ivan> -szukamy wyjscia z tego przekletegu tunelu
<Boleslaw> - Jednak jestes spowrotem na tym swiecie... Wiec mozna powiedziec ze Cie obudzilismy
<Ivan> -wiele dni sie ponim błąkamy
<Ivan> nie zwaracam uwagi na Bolka i kontynułuje
<Ivan> -jak bys panie była tak uprzejmy i wskazal nam wuyjscie odejdziemy raz na zawsze
<Lucian> *zamyślil sie przez chwile* Wiem gdzie jest uf wyjście lecz...
<Boleslaw> - lecz ?
<Wladymir> wymamrotał - wreszcie gada od rzczy ...
<Lucian> ..oczekuję czegoś w zamian*Uśmiech nie znikł z jego twarzy*
<Wladymir> - a czegórz to ???
<Ivan> -o panie biedni jestemy i niedożywieni
<Boleslaw> - mozemy Ci zaoferowac podroz i cel.
<Wladymir> - Mów za sioebie ja tam taki biedny nie jestem
<Lucian> *patrzy na otwarte skrzynie*Naruszyliście moje rzeczy
<Ivan> wywrócił oczyma na słowa Bloesława
<Lucian> *Odrazu po słowach Wlada spojrzał na niego*
<Ivan> -tak Władymir oczywiści dalej wyłu mi swe bogadctwa cepie
<Ivan> -myślenie nigy nie było tą mocą stroną i poraz kolejny to udowodniłes
<Wladymir> - Odezwla sie ...
<Ivan> -niestety Panie żyje on dawnymi dniami teraz mamy niewiele
<Lucian> Zatem jeżeli nie jestes biedakiem*wskazał na Wladymira* pokarz mi co możesz mi zaoferować za spokojną droge do wyjścia i za rzeczy które ukradliście z mych skrzyń
<Lucian> *skrzyzował ręce na klatce piersiowej*
<Wladymir> - Otwiera kufer i noga podsuwa go pod postac
<Lucian> *spogląda do środka*
<Ivan> zaśmiał sie
<Wladymir> - To wszystko co may przy sobie ..
<Narrator> Lucian widzisz w kufrze klejnoty, złote sztućce, naczynia, drogiej jakości atłasy oraz jedwabie.
<Ivan> -tak kretynie własnie pozbyłeś sie naszych ostatnich majetności
<Wladymir> Kreci głaow
<Boleslaw> - Lucianie i odpowiada Ci nasz oferta ?
<Ivan> spogladam na Luciana wyczekując odpowiedzi
<Lucian> *Uśmiechnał sie* Wystarczy za wtargniecie do mej krypty i za bezpieczną droge do wyjścia lecz jeszcze jeszcze zostaje ostatnia rzecz
<Boleslaw> - Jaka ?
<Wladymir> Wystarczy ??? za to moge sobie kupic wies ba nawet dwie ..
<Ivan> -ta?
<Lucian> *Poszerza sie usmiech na jego twarzy* kto was tam zaprowadzi oczywiscie był bym skory do pomocy lecz oczekuję czegos wiecej
<Lucian> Musiscie coś dołożyć nawet wiem co
<Ivan> -przedstaw swe żądania
<Wladymir> Mów ze ...
<Boleslaw> - To olsnij mnie i powiedz co to jest.
<Lucian> informacje, po co przemierzacie te jaskinie w jakim celu ??
<Ivan> -otuz znieżamy do Turcji leczn nasz toważysz Diego niepamietam jaki
<Ivan> -zdradził nas wysyłając w jej czeluści prosto w płapke upiorów
<Boleslaw> - Teraz to juz raczej nie mamy gdzie zmierzac...
<Ivan> -mamy
<Wladymir> _ która zreszta sam zastawiłeś ...
<Wladymir> burkna
<Ivan> -bedziemy zmiezac aż do Arabi by tam odnaleźć ukochaną Maximusa
<Ivan> -i potem wywżeć na nim... zemste tak zemste
<Boleslaw> Patrzy na Ivana ze zloscia
<Ivan> -i Wlad dla twojej informacji nic niezastawiłem
<Boleslaw> - Dobrze ze Pan nademna czuwa bo bym wywar na tobie pomste za Amelie!! krzyczy do Ivana
<Ivan> -a jedynyjm zdrajcą byłes ty który zaufał Azazelowi
<Wladymir> - Ha jakos to on ratowal mnie od tych upiorów na nie ty ..
<Ivan> -zamknij sie sam ja zasłaniłem swym ciałem gdy tylko wyrwałem sie z uścisku Wlada
<Ivan> -A widzisz bo ja wiedziałem ze to na nic
<Ivan> -jakoś potem ci nieratował
<Lucian> Spokoj*krzyknal* Nie obchodzi mnie ktory z was jest zdrajca, jezeli jaki kolwiek zdrajca jest wsrod was to zabijcie go
<Wladymir> - do tego dojdziemy kiedy indziej
<Ivan> *wyciagam miecz z pochwwy poczym go wkładam znowu*
<Lucian> Lecz teraz zamknijcie sie*kopnał skrzynie w strone Wladymira poczym spojrzał na niego* Wyprowadze was z tad a ty bedziesz niusł moją skrzynie
<Boleslaw> - To moze wyruszym juz Lucianie bo zbyt dlugi postuj to dla moich kompanow okazja do klotni...
<Wladymir> - ja nie bede nosil niczego dla nikogo ...
<Ivan> *zasmiał sie*
<Lucian> Zatem i ty nigdzie z tad nie odejdziesz
<Wladymir> - Nie jestem niczyjim slugom
<Ivan> -juz tak
<Ivan> -hahha
<Wladymir> -Nie
<Lucian> *spojrzał na Bolka i Ivana* Jezeli chcecie z tad wyjsc to kazcie waszemu towarzyszowi niesc ta skrzynie
<Wladymir> - I tyle nie chcialem sie korzyc przd kreulem rybankiem to i teraz nie bede
<Lucian> *Uśmiecha sie do Wladymira*
<Boleslaw> - Lucian zatem podazasz z nami czy dalej bedziesz tkwic w swojej krypcie po tym jak nas odprowadzisz
<Ivan> -prowadz panie ten głupic wkocu zrozumie ze musi współpracować
<Ivan> -sam nieznajdzie drogi
<Lucian> Przemysle twa propozycje*Spojrzał na Bolka*
<Boleslaw> - Wlad posluchaj Luciana. Lepsze zycie niz bezkresne blakanie w tunelu z honorem.
<Ivan> *mówi jakby do siebie*
<Lucian> *Podszedł do skrzyń zabrał swoj ekiwpunek poczym wstał i odwrocil sie na piecie kierujac sie w strone wyjscia*
<Ivan> -jak każdego bedziemy zabierac ze sobą to napewno daleko zajdziemy
<Ivan> *podaża za Luckiem*
<Wladymir> - sam os te skrzynie jesli tak chcesz Bolesławie
<Boleslaw> Biore skrzy nie od Wlada
<Boleslaw> I podazam za Lucianem dorownujac do niego
<Narrator> Usniosles skrzynie, ruszajac do Luciana
<Wladymir> powli idze za nimi
<Boleslaw> - Lucianie interesuje mnie od jak dawan tu spoczywasz i dlaczego
<Ivan> -to samo miałem powiedzieć
<Wladymir> po drodze bleboko sie ndad szym zastanawia
<Boleslaw> - Tak napewno Ivanie, na pewno.
<Boleslaw> Wybucha smiechem
<Lucian> Niewiem ile czasu lecz sadze ze długo a powody nie powiny was interesowac gdyż to moja sprawa*Spojrzał na Bolka*
<Boleslaw> - Jednka ja bede z kim podrozowal to chcialbym wiedziec kim jest
<Ivan> *spogladam do worka*
<Lucian> Na razie wystarczy ci moje imie Bolesławie
<Boleslaw> - Jak uwazasz w koncu masz swoje powody.
<Lucian> Ten wasz towarzysz kiedyś sprowadzi na was kłopoty*spojrzał przez ramie na Wlada*
<Ivan> *pospiesznie zwija worek i zaczynam nerwowo kaszleć*
<Ivan> *zwlniam lekko*
<Boleslaw> - juz nie raz sprowdzil na nas klopoty... Z reszta jak kazdy z nas.
<Narrator> Widzicie, ajk Ivan zostaje w tyle
<Wladymir> czekam na reakcje pozostalych
<Lucian> *Nie zwraca uwagi na Ivana idzie dalej ku wyjściu*
<Wladymir> Usmiecha sie i idzie za przewodnikiem
<Boleslaw> Rowniez podaza obok Luciana
<Narrator> Boleslaw, Straciles punkt Drogi
<Narrator> Wladymir straciles punkt Drogi
<Lucian> Chyba zapomnieliscie o towarzyszu*uśmiecha sie*
<Ivan> *doganiam ich lecz dalej milcze wpatrzowny w stopy*
<Boleslaw> Obracam sie w kierunku Ivana
<Lucian> *przyspiesza kroku*
<Boleslaw> - Ivan wskrzesimy Amelie, jak Maximus moze zostac wskrzeszony to Amelia tez
<Ivan> -zmilcz
<Ivan> *podazam dalej za grupą*
<Boleslaw> - To ja powiniem tak do Ciebie mowic, Ty jej nie ochroniles
<Lucian> *zatrzymał sie*
<Narrator> Powietrze w jaskinii zrobilo sie cieplejsze, dalej maszerujecie.
<Wladymir> - czemu stajemy ??
<Lucian> *spojrzał na kłucących się* jeszcze raz zaczniecie temat jakies kobiety to nie wyjdziecie z tad. Nic mnie ona nie obchodzi a jezeli nie umieliscie upilnowac jej to juz wasza sprawa zrozumieliscie*Krzyknał* Lecz w moim towarzystwie koniec gadki o niej
<Ivan> -Boleslaw nie było cie tam wiec niemów czego niezrobiłem
<Boleslaw> - Daruje Ci Ivanie. I tyle wiedz. Koniec tematu.
<Ivan> -takk koniec
<Wladymir> _ nareszcie .....
<Lucian> *ruszył dalej ku wyjściu*
<Ivan> *mierzy Wlada groźnym spojrzeniem*
<Wladymir> Obraca sie na piecie i idzie za Lucjanem
<Boleslaw> Podaza za reszta
<Narrator> Idziecie dalej, w monotonnej ciszy jaskinii.
<Ivan> *ide dalej*
<Lucian> *Co kilka minut spoglada na nowych znajomych*
<Boleslaw> *wyciaga Harfe i zaczyna grac w trakcie marszu*
<Wladymir> Staje
<Ivan> *wzdycha*
<Lucian> *złapał sie za glowe*
<Ivan> *i idze dalje*
<Boleslaw> *idac zaczyna grac...*
<Lucian> Powiedzcie mi czy nie mozecie przynajmiej przez chwile podązac w ciszy??
<Narrator> Wladymir podchodzi bardzo blisko plecow Ivana
<Narrator> *Nuie Ivana, Luciana
<Wladymir> przyklaka
<Lucian> *spoglada na Wladymira*
<Wladymir> - Widzicie ja ??
<Narrator> Widzisz, jak Wladymir klęka przed Tobą
<Lucian> *Spoglada na niego* Oco ci chodzi ..?
<Wladymir> -Pytam czy widzicie to dziecko ????
<Lucian> Jakie dziecko
<Boleslaw> - gdzie ?
<Wladymir> - Tą dziewczynke wskazuje w jej strone ...
<Boleslaw> *przestaje grac i chowa harfe*
<Ivan> -co?
<Ivan> -żeś juz rozum postradał
<Wladymir> -Kim jesteś ??? I co tu robisz ??
<Lucian> *rozglada sie*
<Ivan> -ruszajmy dalej on juz oszlał
<Boleslaw> *rozglada sie dookola*
<Ivan> -szkoda na niego czekać
<Lucian> -Racja idzmy*Ruszyłszybszym krokiem*
<Wladymir> Wstaje szygko zaczyna sie rozgladac nerwowo do oola ...
<Wladymir> - czego w y chcecie ???
<Ivan> *stara sie dotrzymąc kroku Lucjianowi*
<Boleslaw> Klepie Wlada po ramieniu - co jest przyjacielu?
<Lucian> *spojrzał na Ivana*- co jest z toba i tym całym Wladymirem??
<Narrator> Idziecie dalej, tylko Wladymir rozgląda się cały czas dookoła i mówi do ścian
<Wladymir> - Czego odemnie chcecie ... mówcie zaraz ??
<Boleslaw> * Lapie Wlada i ciagne go ze soba*
<Wladymir> Wyszarpuje sie ...
<Wladymir> _ co co to mam znaczyc ??? co to jest !!! dajcier mi spokuj !!!!
<Ivan> -ze mna
<Boleslaw> *Wali go po twarzy* - idziemy, nie ma tu nic!
<Narrator> Wreszcie, przed WAmi widzicie okrągłe zakończenie jaskinii, słyszycie odgłosy płynącego strumyczka i czujecie w powietrzu woń przenicy
<Ivan> -poporostu doupiścił do śmierci mej ukochanej
<Wladymir> O(dpycha go nieznacznie ...
<Ivan> -ach
<Lucian> *Zatrzymuje sie*
<Boleslaw> *Ciagne go ze soba*
<Ivan> -gdzie jestesmy?
<Wladymir> Po chwili jedijwgo wyraz twarzy zmnienia sie ...
<Wladymir> -Puszczaja mnie
<Boleslaw> - Chodz
<Wladymir> Idzie zmartwiony
<Lucian> Nie daleko z tad jest wioska znam tam jednego czlowieka ktory moze nam poslurzyc jako woznica
<Lucian> *wychodzi z jaskini*
<Ivan> -oo pożywienie
<Boleslaw> - o to jednak z nami podrozujesz !
<Boleslaw> zwraca sie do Luciana
<Ivan> *zaczyna iść troche razniej*
<Lucian> *Zmierza w kierunku wioski obserwujac czy Wladymir podarza za nimi*
<Narrator> Wyszliscie z jaskinii, nad Wami głucha, cicha noc, przerywana tylko brzeczeniem świerszczy, znajdujecie się w środku pola przenicy tuż pod stopami gór Starych Pienin. Kilka metrów od Was widzicie udeptany trakt prowadzący przez pola.
<Lucian> - Po co bierzecie zesoba szaleńców
<Boleslaw> *podaza za Lucianem*
<Wladymir> -bolesław podejdz tu mówi idac z tyłu ..
<Boleslaw> *obracam sie do Wlada i podchodze do niego*
<Ivan> -Sama sie zastanawiam
<Lucian> *powiedział do IVana*
<Ivan> sam*
<Lucian> - Dawno bym już go zostawił na pastwe losu
<Lucian> -Jest tylko zbednym darmozjadem
<Ivan> -niestety niektórzy sa strasznie litościwi
<Lucian> -Litość straszne słowo*Uśmiechnoł sie*
<Ivan> -nie ale powinno sie nią obdażąc tych któży na to zasłuzyli
<Ivan> -nie to co ten robak Wlad
<Lucian> -Wiec czemu jeszcze z nim podrozujesz??
<Wladymir> - zamilsz smieciu zdrasdziecki...
<Ivan> -sam niewiem
<Ivan> -moze z sętymętu
<Lucian> *uśmiechnał sie do Ivana*-Chyba własnie ten robak cie obraził
<Ivan> -a może z innych niznanych mi jeszcze powodów
<Ivan> -i tak jest skazany na zagłade jak każde plugastwo
<Boleslaw> - Lucian Tylko ze Wlad jest lepszy w fechtunku niz Ivan i czasmi potrafi sie przydac pomimo swoich wad
<Wladymir> - Tak ja i ty zobaczysz ...
<Ivan> -ale doś tych tematów jedzenie czeka
<Boleslaw> - Twoja pierwsza dobra mysl od kad sie przebudzilem.
<Wladymir> Spoglada zaniepokojony w niebo ...
<Boleslaw> *patrzy srogo na Ivana*
<Lucian> -Nie ważne czy jest dobry w fechtunku bo co mi z takiego kto potrafi machac mieczem jezeli sciaga dwa razy wiecej klopotow
<Wladymir> -Patrzcie
<Boleslaw> - Ale jest przyjacielem
<Lucian> -Ale to juz nie moja sprawa*uśmiecha sie*
<Wladymir> wskazuje na niebo ...
<Boleslaw> *rozgladam sie*
<Lucian> *patrzy na niebo*
<Narrator> Nic, spokojna, cicha noc.
<Wladymir> odskakuje ...
<Boleslaw> - co jest Wlad?
<Lucian> *przyłożył palec do skroni i pokrecił palcem patrzac na Wlada*
<Lucian> *idzie dalej w kierunku wioski*
<Wladymir> - To znaowu jaks twoja sztuczka !!!
<Ivan> *ide dalej*
<Boleslaw> *patrze na gesty Wlada*
<Ivan> -głasniej niech wiedzą ze idziemy
<Lucian> *szepta Ivanowi cos na ucho*
<Wladymir> lapie cie za czolo i pada na ziemie
<Wladymir> Zaczyna wrzeszczec ...
<Boleslaw> *podbiegam do Wlad i kucam* - Co sie dzieje ?
<Lucian> *zatrzymał sie i zacisnął dłonie*- Mam tego dosyc
<Wladymir> - To wszystko wina iwana wyjekuje
<Boleslaw> - Ivan co Ty mu zrobiles ?
<Wladymir> powoli podnos sie z ziemi
<Ivan> -moja co ja ci zrobiłem?
<Ivan> -cały czas ide tutaj
<Wladymir> -Sparzedal mnie krulowi rybakowi !!!!
<Ivan> -za co?
<Ivan> -za złoto?
<Wladymir> - A on nigdy nieda mi spokoju
<Ivan> -a może życie wieczne?
<Lucian> *szepta dalej Ivanowi cos na ucho*
<Ivan> *smieje sie*
<Ivan> -sam sie sprzedałeś
<Wladymir> - Ty przeklaet zdrajco diego mial co do ciebie racje ...
<Boleslaw> - Chodz Wlad pozywimy sie, nic CI nie grozi.
<Boleslaw> *Pomaga mu wstac, szepczac mu do ucha*
<Ivan> -tak
<Wladymir> Idzie powoli nadal trzymajc sie za czolo
<Ivan> -co muwił?
<Ivan> -chetnie usłysze
<Lucian> -Bolesławie kaz mu sie zamknac, chce dotrzec tam w spokoju
<Narrator> Po ponad godzinie marszu dostrzegacie tuż za gigantycznymi polami przenicy małą wioskę.
<Wladymir> Zdejmuje rece z czoła
<Lucian> *uśmiecha sie*- Oto i wioska do ktorej zmierzalismy
<Ivan> -wreście
<Narrator> Wookół Was panuje wręcz gorobwa Cisza.
<Narrator> Tuż przed wioską widzicie stajnie, w których nadal się świeci.
<Boleslaw> *rozgladam sie za jakim potencjalnym pozywieniem*
<Boleslaw> *skradam sie do stajni*
<Ivan> -stajnie *poweidział septem*
<Ivan> *tez sie podkradam*
<Lucian> *kieruje sie normalnym krokiem w strone stajni*
<Narrator> Ivan i Bolesław zaczynają się podkradać, chociaż stajnie są dopiero co na horyzoncie.
<Wladymir> Idzie pewnie w stroione stajni
<Boleslaw> *rozgladam sie dookola*
<Narrator> Po dobrych kilkunastu minutach dochodzicie do drewnianej tabliczki " Witajcie w Starej Zagorze"
<Ivan> *patzrać co robie podnosze sie z zniemi*
<Lucian> *spojrzał na nich*-Niech ktoś sprobuje dotknac kogo kolwiek w stajni a ja wyrwe jego wnetrznosci
<Ivan> -a poza stajnią
<Narrator> Tuż za tabliczką w odległości kilku stajen, znajdują się stajnie. Z środka słychać konie, w oknach świeci się światło.
<Boleslaw> - Przyda sie jakies pozywienie.
<Lucian> -Robcie co chcecie w stajni jest nasz przyszly woznica
<Boleslaw> - On zostanie nietkniety
<Ivan> *rozgladma sie za jakis domostweim na uboczu*
<Narrator> Domostwa sądalej, trochę dalej od stajni i wszystkie są w zwartej grupie.
<Lucian> -czekajcie głupcy
<Ivan> -co?
<Wladymir> -Chodz boleslawie trzeba sie porzywic ...
<Lucian> -Chcecie zwrocic na nas uwage, musimy najpierw załatwic sprawe wozu, koni i woznicy pozniej porzywienie
<Boleslaw> - To prawda
<Ivan> -no dobrze
<Ivan> *siada na ziemi*
<Wladymir> -niech bedzie
<Boleslaw> - Zalatwimy woz i mozemy nawet wyrznac cala ta wioske.
<Lucian> *kieruje sie do stajni*
<Narrator> stronę stajni, dochodzicie do wejśćiowego, frontowego budynku, w którym znajdują się solidne, drewniane drzwi.
<Boleslaw> *Podaza za Lucianem*
<Lucian> *otwieram drzwi*
<Narrator> Drzwi otwierają się szeroko, z góry pomieszczenia słychać głośny głos.
<Narrator> - Czy to Ty, hombre Lucian ?
<Lucian> *Spogladam w tamta strone*
<Ivan> *dalej siedzi*
<Narrator> łychać kroki z góry.
<Narrator> - Si, si, już schodzę!
<Lucian> -Tak to ja
<Boleslaw> *Spogladam w strone z ktorej dobiego glos*
<Wladymir> - Spodlada na drzwi z usmiechem
<Narrator> Po chwili widzicie znajomą wam już Twarz hiszpana z krótką bródką i przenikliwym spojrzeniem. Wraz z podkową w jednej ręce i młotkiem w drugiej uśmiecha się na widok Luciana
<Narrator> - Oh, ombre Lucian! Ileż to czasu my sie nie widzieliśmy!
<Lucian> -Witaj Gonzo wiele czasu mineło od naszeo ostatniego spotkania. Miło mi cie widziec
<Narrator> REszta widzi przed sobą Diega, który co chwila zerka na resztę drużyny.
<Boleslaw> - Diego ?
<Narrator> - Oh, si, si, Ciebie też, brateńku...w czym mogę Ci i Twoim towarzyszom pomóc ?
<Wladymir> Spodlada z usiechem na Ivcna
<Ivan> *mieże go wzrokiem poczym spluwam na zmiemie*
<Narrator> [ To znaczy ten hiszpan z którym Lucian mówi wygląda identycznie jak diego i mówi identycznie jak Diego]
<Wladymir> Spogladam hiszpanowi w oczy
<Lucian> -potrzebuje dwa konie i wozu oraz ciebie bys poprowadzil woz
<Lucian> *Odwraca sie do towarzyszy*-Ja sie zachowujecie glupyc
<Narrator> -Oh, si, si - spogląda na Ivana - uh, ten ombre patrzy nam nie tak, jakbym miał go zabić, a jego twarz dziwnie znajoma mi się wydaje.
<Boleslaw> - Milo mi poznac Gonzalesie, Jam Boleslaw.
<Lucian> -Nie przejmuj sie niemi Gonzo tylko zrob to oco cie prosze*Wyciaga z sakwy kilka monet i kladzie je na dloni Gonzo*-To powino wystarczyc
<Narrator> Patrzy na monety, chowa je - Kiedy chceci ewyruszyć ?
<Lucian> -Jak najszybciej
<Narrator> - No to przyjdzcie za godzinę, konie będą gotowe.
<Ivan> -ta przyjdziemy
<Lucian> -Prosze przygotuj wszystko a ja wraz z moimi towarzysami wracam za godzine
<Lucian> *odwraca sie na piecie i wychodzi ze stajni*
<Narrator> Gonzo przytakuje i żegna się z wami, odchodzac do głównych stajen.
<Narrator> POLOWANIE : Każdy z Was odzyskał po 7 punktów Krwi.
<Wladymir> spoglada na Ivana - Nie wydawał ci sie znajomy ???
<Lucian> *wraca po godzinie do stajni*
<Ivan> -daruj sobie Idioto każdy wie kim jest i twe doćinki nie robią na mnie najmiejszego wrażenia
<Wladymir> Usmiecha sie
<Wladymir> poczym idzie za Lucianem
<Narrator> Po godzinie tuż przed stajnią stoi ogromna dorożka przypięta do czterech rosłych rumaków, oraz Gonzo wpatrujaćy się przy świecy w mapę.
* Bolek has joined #requiem
* Bolek slaps Boleslaw around a bit with a large trout
* Bolek is now known as Bolek-3jxn
<Narrator> - To dokąd mam was zawieść?
* Boleslaw was kicked by Narrator (Boleslaw)
* Bolek-3jxn has quit IRC (Client Quit)
<Lucian> *Spoglada na towaryszy*-Gdzie zmierzamy..??
<Ivan> -Turcjia
<Lucian> *Wchodzi na wóz*
<Ivan> -jak naszybciej
<Narrator> Gonzo patrzy przez mapę i mówi - Wiem, że Turcja, nawet wiem, gdzie.
<Narrator> - Do Konstantynopolu zmierzacie, prawda ?
<Ivan> -to co sie pytasz *wycedził prz zęby*
<Lucian> *zamysla sie przez chwile obserwujac towarzyszy i Gonza lecz nic nie mowi*
<Narrator> - Nic, chiałem sprawdzić, czy ta dzieweczka, którą przygarnałem miała rację - odrzekł spokojnie, kreśląc coś na mapie węgielkiem.
<Ivan> -co?
<Narrator> Gonzo spojrzał na Ivana
<Narrator> - To, co słyszałeś.
<Ivan> *zaciska pieści i je rozluźnia tak chwile po chwili wyczekując odpowiedzi*
<Lucian> *obserwuje Gonzo i Ivana*
<Wladymir> przysłuchuje sie z boku
* Bolek has joined #requiem
* Bolek is now known as Bolek-6y60
<Narrator> Gonzo wrócił do kreślenia na mapie.
* Bolek-6y60 is now known as BoleslawI
<Narrator> Wreszcie, odkłada mapy, spogląda na zgromadzonych i pyta.
<Narrator> - Ruszamy ?
<BoleslawI> - Ruszajmy
<Ivan> *saiada cieżko i zjamuje sobie jakoś czas starając sie ochłonąć*
<Lucian> *rozsiadł sie wygodnie na wozie*- Bolesławie odaj mi moja skrzynie*uśmiechnał sie*
<Wladymir> Ruszamy czym predzej tym lepiej
<Narrator> Gonzo chwyta lejce, uderza nimi, gwiżdze i krzyczy
<Lucian> -i ruszajmy czym predzej
<BoleslawI> *rzuca skrzynie do Lucian*
<Narrator> - Wiśta!!
<Narrator> Wasz wóz ruszył, w ciemną noc, traktem wprost na południe, do przeklętego Bizancjum


Post został pochwalony 0 razy
Post Nie 15:21, 16 Lip 2006
 Zobacz profil autora
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Forum Jump:
Skocz do:  

Wszystkie czasy w strefie EET (Europa).
Obecny czas to Wto 13:28, 22 Sty 2019
  Wyświetl posty z ostatnich:      


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB: © 2001, 2002 phpBB Group
Template created by The Fathom
Based on template of Nick Mahon
Regulamin