Forum Silesia By Night Strona Główna
FAQ Profil Szukaj Użytkownicy
Grupy

Prywatne Wiadomości

Rejestracja Zaloguj
Galerie

Rozdział V
Zobacz poprzedni temat | Zobacz następny temat >

Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Silesia By Night > Requiem Dla Dusz

Autor Wiadomość
Narrator
Administrator



Dołączył: 16 Lip 2006
Posty: 19
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Rozdział V    

--------------------------------------------------------------------------------------------
[16:36] <Narrator> Rozdział V : Dwa Księżyce
[16:37] <Narrator> Z Nocy na noc, im bardziej przemieżaliście ziemie bułgarskie w kierunku południa, w kierunku bizantyjskiego miasta Konstantynopol, noce stawały się dłuższe i cieplejsze.
[16:39] <Narrator> Krajobraz również się zmieniał, na początku, tuż po opuszczeniu Starych Pirenej, otaczały Was bezkresne morza złotych zbóż, potem, ogromne pola uprawne zamieniły sie miejscem z bezkresnymi, rozpalonymi stepami, aż w końcu tejuż przy miasteczku Edirne, poczęły stawać się jeszce bardziej suche i opustoszałe.
[16:40] <Narrator> Noc była po Waszej stronie, a przyjaciel Luciana, Gonzo, świetnie dawał sobie radę z trudami podróży, zdając się być niezmordowanym woźcą.
[16:40] <Narrator> Pożywialiście się wszystkim tym, co Święte Armie Najjaśniejszej pozostawiały za sobą, a zostawiały dużo.
[16:41] <Narrator> Kilka wiosek zostało spalonych z zupełnie błachych powodów, takich jak obecność starej zielarki w zagrodach, która nadal nie wiedziała, kim jest Jezus, inne zostały spalone bez powodów - z czystej rządzy zabawy krzyżowców.
[16:42] <Narrator> Pożywialiście się umierającymi ludzmi, chorymi na trąd i dzumę, bo tylko tak, mogliście przemykać niepostrzeżenie wookół wszechobecnych patroli Krzyżowców.
[16:43] <Narrator> Czterdzieści Nocy, niczym po Jezusowym Poście, od opuszczenia przeklętego tunelu w Starych Pieninach, na horyzoncie, w całkowitym mroku, pojawił się Konstantynopol, miasto Dwóch Bogów, jak lubili je nazywać kupcy.
[16:43] <Narrator> Właśnie, czterdziestej pierwszej nocy, budzi Was stukaniem w deski trumien Gonzo, pośpieszając, byście wstawali.
[16:43] <Narrator> "Wstawać, głąby, Bizancjum tuż przed nami! Bizancjum!"
[16:44] <Narrator> ---
[16:44] <Ivan> wstaje i rozgladam sie
[16:44] <Lucian> pomału wstaje i rozgląda się
[16:46] <Narrator> Wookół Was roztacza się ogromny, suchy pustynny step, oświetlona tylko silnym, jaskrawym światłem Ksieżyca. Na horyzoncie widać ogromne, strzeliste wieże Bizantyjskie i poteżne mury obronne tego klejnotu Wschodu.
[16:46] <Lucian> usmiecha sie szeroko"Nareście dotarliśmy"
[16:47] <Ivan> wychodze z trumny
[16:47] <Lucian> wyszedl z trumny i spojrzał na Ivana"powiedz mi czeo dokladnie szukamy tutaj"
[16:48] <Ivan> "przewoźnika"
[16:49] <Lucian> "jakiego przewoźnika??"
[16:49] <Ivan> "co to nas do Arabi przeprowadzi byśmy tam odnależli Anne"
[16:49] <Lucian> "kim jest ta cała Anna"
[16:49] <Ivan> "eventulnie mozemy opłynąć europe i wedrować do Austrii"
[16:49] <Ivan> "Anna to nasza karta przetargowa przed Maximusem
[16:50] <Lucian> "Wiec możemy już sobie powiedzieć jedno, Witaj Anno"
[16:50] <Ivan> "jego ukochana która posłuży jako przynęta"
[16:50] <Lucian> Uśmiech nie znika z jego twarzy
[16:51] <Lucian> "Kim jest ten cały Maximus"
[16:51] <Ivan> "niestety ime tegpo przewoźnika znała tylko Amelia"
[16:51] <Ivan> "on... on jest mym ojcem w pewnym sęsie"
[16:52] <Ivan> "mniejasz oto ale wiem że coś kombinuje i nikt na tym nie wyjdzie dobrze wież mi trza go powstrzymać"
[16:53] <Ivan> "no ale puźniej wyjsnie ci dokładniej ruszjmy do miasta"
[16:53] <Lucian> "Czy trzeba to ja niewiem jak na razie to nie moj interes"
[16:53] <Ivan> "a powinien być..."
[16:53] <Lucian> "niby czemu powinien?"
[16:53] <Ivan> "bo niekt nie wyjdzie na tym dobrze?"
[16:54] <Ivan> "zrozum z armią behemotów nic nie może sie rownać"
[16:54] <Lucian> "Może..pozostawmy ta dyskusje na pozniej teraz musimy sie przygotowac na wizyte w miescie'
[16:54] <Ivan> "a czy tylko podbjać bedzie czy też zniszczy cały świat nam znany to juz jego sprawa"
[16:55] <Ivan> "tak...lepiej puźniej o tym pomówić"
[16:55] <Lucian> "Uwaga nadchodze"Usmiecha sie badrdzo szeroko
[16:56] <Lucian> Rozglada sie do okola
[16:56] <Ivan> "coś sie stało?'
[16:57] <Lucian> "Coś wyczówam..chyba ktoś nas obserwuje"
[16:57] <Ivan> mówie szeptem "tak samo"
[16:58] <Lucian> "Zatem niech podejdzie..nie ukrywaj sie"Mowi dosyć głosno
[16:58] <Ivan> wskazuje zmie pod nogami"krzyk tutaj"
[16:58] <Ivan> przykładam ucho do ziemi
[16:58] <Lucian> Spoglada na Ivana
[16:58] <Narrator> Ivan, słyszysz przytłumione uderzenia i jakieś krzyki.
[16:58] <Ivan> "słyszysz?"
[16:59] <Lucian> "Co niby??"
[16:59] <Ivan> zaczynam odkopywać zemie rękoma
[16:59] <Nafrit> "no dalej, odkopcie mnie" mówi już nieco mniej donośnie...
[16:59] <Ivan> patrze znacząco na Luciana
[16:59] <Narrator> Piasek i gleba wpijają Ci się w paznokcie, ale praca jest wyjątkowo żmudna. Po chwili kopania Gonzo zeskakuje z wozu, podająć Ci łopatę
[16:59] <Narrator> "Masz, brateńku, przyda Ci się"
[16:59] <Ivan> "o dziekuje"
[17:00] <Ivan> zaczynam kopać łopatą
[17:00] <Lucian> Zaciekawił sie"Ciekawe co tam znajdziemy"
[17:00] <Lucian> Patrzy jak Ivan macha łopata
[17:00] <Narrator> Po ponad pół godzinie kopania zmęczenie daje Ci się we znaki, ale nagle szpadlem łopaty uderzasz w coś twardego.
[17:00] <Lucian> "Tak Ivanie dobrze odkop reszte"
[17:01] <Lucian> "I wyciągnij to na zewnatrz"
[17:01] <Ivan> "ty wuciagniesz to co tam znajdziemy"
[17:01] <Ivan> "ja zasłaby jestem"
[17:01] <Ivan> usmiecha sie
[17:01] <Lucian> "Nie"
[17:01] <Ivan> "nie to nie"
[17:01] <Lucian> "Pracuj dalej, ja nie bede się brudził"
[17:02] <Lucian> Uśmiecha sie
[17:02] <Lucian> Patrzy na Ivana ktory parcuje na ostatkach sil
[17:03] <Narrator> Ivan, wreszcie odkopujesz ogromną, kamienną trumnę.
[17:03] <Ivan> "konie sie żbliżają'
[17:03] <Ivan> próbuje przebić sie łopatą"
[17:03] <Lucian> "Niech to..szybko wyciagamy to i na woz"
[17:03] <Lucian> Zeskakuje na doł i pomaga wyciagnac to na gore
[17:03] <Narrator> [Rzut na Inteligencja : 2 + Okultyzm : 4 = 6, Wyniki : 2,7,3,9,10,9]
[17:04] <Narrator> Ivan, odkrywasz, że to egipski sarkofag..przeczytałeś o takich w jednej z ksiąg Maximusa.
[17:04] <Narrator> Razem, wspólnie, wyciągacie ogromny sarkofag na powierzchnię.
[17:04] <Lucian> "odszon sie glupcze"
[17:04] <Ivan> "dalej na wóz"
[17:05] <Lucian> Czyta inskrypcje na sarkofagu
[17:05] <Ivan> "zaraz krtoś nas minie a ty bedziesz sie bawił z tym sarkofagiem"
[17:05] <Lucian> "NIech ci bedzie"Pomnaga Ivanowi wrzucic sarkofag na woz
[17:05] <Ivan> "wolałbym niespotkać krzyżowców i sie tłumaczyć czmeu to mmay wóz pełen trupmien"
[17:05] <Narrator> Lucian, przeczytałeś : Nafrit, kapłanka Setha, Służka Węża
[17:05] <Ivan> trumien*
[17:06] <Ivan> "daje szybciej ruszjmy sie"
[17:06] <Narrator> Wrzuciliście z impetem sarkofag na wóz, wóz z trzaskiem pęknał na pół.
[17:06] <Ivan> "cholera"
[17:06] <Narrator> Gonzo drze sie w niebogłosy.
[17:06] <Narrator> "Pochędożyło Was ? Mój Wóz!"
[17:06] <Narrator> Sarkofag się otwiera.
[17:06] <Ivan> "zamilcz nowy sobie kupisz"
[17:07] <Lucian> "Ivanie ty glupcze coś ty zrobił najlepszego"Spojrtzał na sarkofag
[17:07] <Nafrit> leniwie się podnosi
[17:07] <Narrator> "Nowy ? Chybaś szalony, bucu, całe życie na ten zbierałem ty łamago jerychońska!"
[17:07] <Narrator> Gonzo dalej się drze, nie zwracająć uwagi na otwierający się sarkofag.
[17:07] <Lucian> zaciska piesci"zamknijcie sie"
[17:07] <Narrator> Gonzo spogląda na Luciana
[17:07] <Narrator> "Sam się przymknij, Lucek. Tobie wozu nie połamali"
[17:07] <Lucian> "patrz Gonzo"wskazuje na sarkofag
[17:08] <Nafrit> patrzy po obecnych ze skfaszoną miną i masuje obolałe kości
[17:08] <Narrator> Gozno odrwaca się, spogląda na otwarte wieko
[17:08] <Narrator> "A niech mnie Szatan połknie w całości."
[17:08] <Nafrit> "co tam wóz, cała jestem po obijana"
[17:08] <Ivan> p[odchodze do skrzyni i wyciagam jeden złoty świecznik i daje je gonzowi "masz starczy na nowy"
[17:08] <Narrator> Gonzo się skrzywił, chwcił świecznik, odrzekł
[17:08] <Lucian> usmiecha sie i przyglada sie kobecie
[17:08] <Narrator> "Chcę więcej"
[17:09] <Ivan> dorzucma pare sztućców
[17:09] <Lucian> pomalu rownomiernym krokiem podchodzi do kaplanki setha
[17:09] <Lucian> "Witaj kim jestes?"
[17:09] <Nafrit> wstaje, poprawia fałdy swojego ubrania i włosy
[17:10] <Lucian> patrzy czy nie widac juz z odali konnych
[17:10] <Nafrit> "wydawało mi się, że przeczytaliście co pisze na sarkofagu"
[17:10] <Nafrit> dalej przeczesuje włosy
[17:10] <Lucian> "nie koniecznie musi byc to prawda co jest tam zapisane"
[17:10] <Ivan> spogladam na kobiete poczym nasłuchuje koni które wczesniej słyszłem
[17:11] <Nafrit> wdycha "a jednak prawda"
[17:11] <Lucian> 'wolabym uslyszec to od ciebie, zanim podejmne jakie kolwiek dzialanie"
[17:11] <Nafrit> "to ja jednak powinnam się najpierw zapytać kim wy jesteście"
[17:12] <Ivan> przysiadma na zmiemi i chwytam sie za głowe
[17:12] <Narrator> Z nosa Ivana cieknie gęsta, czarna krew
[17:12] <Lucian> "Jam jest Lucian von'Rubel moja Pani" Ukłonił sie nisko
[17:12] <Narrator> Gonzo podchodzi do ivana, chwyta go za bark
[17:12] <Narrator> "Nic Ci nie jest, brateńku ?"
[17:12] <Ivan> wycieram ją i chwiejeni sie podnosze
[17:13] <Nafrit> "Nafrit" lekko kiwie głową i spoglądam na dwójke pozostałych
[17:13] <Ivan> pokazuje mu kły "nic przyjacielu"
[17:13] <Lucian> Spoglada na Ivana"Co sie stało?"
[17:13] <Narrator> Gonzo spogląda na kapłankę i mówi z gniewem
[17:14] <Narrator> "Jestem Gonzo, człowiek, któremuś winna wóz"
[17:14] <Lucian> Uśmiecha sie"Tak to prawda Pani jesteś winnna mojemu przyjacielowi woz"
[17:14] <Nafrit> "Ja? wypraszam sobie, ale nikomu niczego nie jestem winna, a już na pewno tego gruchotu"
[17:15] <Lucian> usmiecha sie" Gonzo chyba nie otrzymasz zapłaty"
[17:15] <Narrator> Obawiam się, że jesteś mi winna. Conajmniej przysługę.
[17:15] <Narrator> Spogląda na Luciana
[17:15] <Ivan> kłaniam sie nisko "mnie zwą Ivan i jestem włąsicielem durzych połaci zemskich w Transylvani"
[17:15] <Narrator> "Brateńku, ja zawsze otrzymuję swoją zapłatę"
[17:15] <Ivan> "chyba..."
[17:15] <Nafrit> ignorując Hiszpana kłania się lekko Ivanowi
[17:16] <Narrator> Gonzo cały czas przygląda się swojemu wozu, kląc pod nosem.
[17:16] <Lucian> "NIema czasu musimy dojsc do miasta przed świtem by tam znalesc schroniene"
[17:17] <Narrator> Słyszycie, jak trumna Bolesława, która spadła z wozu, otwiera się.
[17:17] <Narrator> Gonzo patrzy na Bolesława.
[17:17] <Ivan> wzdycham "ten aj zwykel zaspany"
[17:17] <Boleslaw> Boleslaw wychylas sie z trumny. Wstaje i rozglada sie...
[17:17] <Narrator> "O, wstałeś!" powiedział z rozbawieniem
[17:17] <Lucian> POdszedł do wraku wozu i zabrał swój kuferek ktory otrzymał od Wladymira poczym skierował sie w strone miasta
[17:17] <Boleslaw> "Czemu mnie znowu nie obudziliscie?"
[17:18] <Ivan> ruszm za Lucjanem
[17:18] <Nafrit> spogląda na nową postać
[17:18] <Narrator> Gonzo splunał, poprawił swojąskórznie i ruszył za dwójką kainitów.
[17:18] <Lucian> Zatrzymał sie na chwile i odwrocil do nich"Ruszajcie sie głupcy czas nie jest nam łaskawy"
[17:18] <Ivan> "i kto to muwi"
[17:19] <Narrator> Gonzo zaśmiał się pod nosem.
[17:19] <Boleslaw> Podchodzi do Kobiety. "Chyba sie nie przedstawilem. Jestem Boleslaw. Milo mi poznac" caluje w reke...
[17:19] <Lucian> "I zbudzcie tego całego Wlada chyba ze go zsoatwiacie"Ruszył dalej
[17:19] <Nafrit> wdycha "no cóż, chyba dostąpie wam tego zaszczytu i potowarzyszę wam w podróży"
[17:19] <Narrator> Gonzo potarł ręce " Chwilka!"
[17:19] <Nafrit> "Nafrit" lekko się uśmiecha
[17:19] <Narrator> Gonzo szybk cofnął się do wozu, otworzył ostatnią trumnę, spojrzał w niebo i zachichotał.
[17:19] <Narrator> "Będzie imał ciepłe przywitanie"
[17:20] <Narrator> powiedział, po czym wrócił do wampirów
[17:20] <Boleslaw> Boleslaw pochodzi do Gonza i spoglada w trume
[17:20] <Lucian> "Racja zasloguje na taki los glupiec"Zaczął sie smiać
[17:20] <Ivan> "no Gonzo to jedan z lepszych rzeczy jakie zrobiłeś"
[17:20] <Boleslaw> "Ale chyba bezemnie, Ja go biore...
[17:20] <Boleslaw> "
[17:21] <Ivan> "zostaw go"
[17:21] <Lucian> spojrzał na Bolesława"Kpisz sobie??"
[17:21] <Boleslaw> " I ty Ivan przeciwko niemu, w koncu razem sie wychowalismy!!"
[17:21] <Boleslaw> "Chcesz jeszcze bardziej przeklnac swoje marne istnienie"
[17:22] <Nafrit> uśmiechając się pod nosem obserwuje kłótnie
[17:22] <Ivan> "co? czy sie przesłyszałem?"
[17:22] <Narrator> Gonzo westchnał.
[17:22] <Lucian> "NIe mamy czasu Bolesławie...on jest obłąkany do tego bedzie spowalniał nasz marsz. Albo go zostawisz albo ja sie z nim rozprawie"
[17:22] <Ivan> "to przez niego Amelia nieżyje"
[17:22] <Narrator> Gonzo spojrzał na Ivana.
[17:22] <Narrator> "Kto powiedział, że nie żyje ?"
[17:22] <Boleslaw> "Tego to miales nie mowi, bo to przez Ciebie"
[17:23] <Ivan> "ty przewoźniku zamilcz jak rozmawiam z lepszymi od ciebie"
[17:23] <Lucian> Położył kufer na ziemi i podązył w strone trumny Wlada
[17:23] <Boleslaw> Wyciaga miecz idze w kierunku Ivana...
[17:23] <Narrator> Gonzo skrzywił się, splunął, spojrzał w niebo.
[17:23] <Ivan> "jak chcesz"
[17:23] <Ivan> wyciagam miecz
[17:24] <Boleslaw> "Niedosyc ze zawiodles ukochana, to teraz chcesz zawiesc przyjaciela!!! Chodz tu tchórzu"
[17:24] <Narrator> Gonzo uśmiechnałs ie pod nosem, potarł ręce.
[17:24] <Lucian> Stanoł przed trumna Wlada i spojrzał na spiącego Wladymira
[17:24] <Boleslaw> "Nie chce zeby do tego doszlo ale jak wybierasz ta droge to tylko demony moga CI pomóc"
[17:24] <Boleslaw> "Bo ze mna jest Pan"
[17:25] <Narrator> Gonzo ziewnął.
[17:25] <Ivan> Zamisał sie i spojżął na Gonza "taaa"
[17:25] <Lucian> Spojrzał na Bolka ktory jest zajety Ivanem poczym wgryzł się w ręke Wladymira
[17:25] <Narrator> Gonzo spojrzał na Ivana i Bolesława
[17:25] <Narrator> "No, zarżnąc się wszybko i idziemy dalej, łachudry"
[17:25] <Boleslaw> Zaczyna szarzować na Ivana [Akceleracja + Potencja + 80% pkt krwi]
[17:26] <Ivan> odbiegiam do wozu i uwalniam konie
[17:26] <Nafrit> również lekko ziewnęła "podobno to zaraźliwe" powiedziała sama do siebie
[17:26] <Narrator> Bolesław [Akceleracja : 4, Potencja : 3, 5 Punktów Krwi, 7 razy szybszy od normalnej istoty]
[17:27] <Narrator> Zanim Konie podniosły się do Uwalniania, Bolesław już jest przy Ivanie.
[17:27] <Narrator> Co dalej ?
[17:27] <Boleslaw> Zaczynam Ciosac mojego przeciwnika w imie Wlada i Ameli...
[17:28] <Lucian> koncząc uczte odszedl od niezywego dostrzetnie Wladymira"Przestan Bolek to nie czas na walke"
[17:28] <Lucian> Z ust scieka krew
[17:29] <Boleslaw> Boleslawa ogarnia jeszcze wieksza furia widzac Luciana wykancza Ivana...
[17:29] <Narrator> Bolesław : [Siła : 4, Walka Wręcz : 4, Razem : 8, Rzuty : 9,3,1,9,7,4,8,5, 3 sukcesy]
[17:29] <Narrator> Ivan co robisz ?
[17:29] <Ivan> unikam
[17:30] <Lucian> Podchodzi do Nafrit"Pani chodzmy"
[17:30] <Lucian> Ociera sie ze krwi
[17:30] <Narrator> [Teraz Lucian nic nie robisz, Ani nikt nic nie robi, bo jest Walka]
[17:30] <Nafrit> uśmiecha się "tak, dobry pomysł"
[17:30] <Narrator> [A jak jest Walka to się akcja i fabuła zatrzymuje]
[17:30] <Lucian> [Ok poczekamy]
[17:30] <Nafrit> [ok]
[17:31] <Boleslaw> Wyprowadzam kolejny Cios z miecza, a po nim staram sie przewrócic przecwinika.
[17:31] <Narrator> Ivan : [Zreczność : 2, Uniki : 3, Razem : 5, Wyniki : 8,6,9,7,4, 3 sukcesy]
[17:31] <Narrator> [KURWA SMOKU SPOKOJNIE TY CIULU]
[17:32] <Narrator> Bolesław, zamachnałeś się mieczem po natychmiastowym dobiegnięciu, ale Ivan z trudem uniknął Twojego Ciosu.
[17:32] <Narrator> Teraz Ivan ma akcje.
[17:32] <Boleslaw> [sorki ale zly jestem Razz]
[17:33] <Narrator> Ivan przymierza się do ataku, chwyta miecz i nagle atakuje...pojawiając się w trzech miejscach naraz!
[17:34] <Ivan> zaczyman biegac i ruszc sie chaotycznie czaly czas wymierzajac ataki
[17:34] <Boleslaw> odskakuje do tylu unikajac ciosow. Po ostatnim ciosie przeskakuje nad Ivanem i tne w plecy...
[17:35] <Narrator> Ivan : [Siła : 2, Walka Wręcz : 3, Razem : 5, Wynik : 2,5,3,2,5, 0 sukcesów]
[17:35] <Ivan> którym Ivanem?
[17:35] <Narrator> Bolesław uniknąłeś ciosów Ivana pierwszego.
[17:35] <Narrator> Uderzasz w plecy Ivana, ale ostrze przechodzi przez niego jak przez ducha.
[17:35] <Narrator> W tym momencie dwa następne Cię atakują.
[17:36] <Boleslaw> Uchylam sie w dol i tne jednego w miednice...
[17:36] <Narrator> Ivan : [Siła, 2, Walka Wręcz : 3, Razem :5, Wynik : 9,4,7,9,8, trzy sukcesy]
[17:37] <Narrator> Bolesław [ Zręczność: 4, Uniki : 3, Razem : 7, Wynik : 5,10,4,1,3,8,8, dwa sukcesy]
[17:37] <Narrator> Bolesław nie uniknąłeś ciosu prawdziwego Ivana, schyliłeś się przed Iluzją i w tym momencie prawdziwy Ivan Cię trafił
[17:38] <Narrator> Dostajesz 2+4 Obrażeń, 6 Obrażeń, Wytrzymałość : 2, Dostajesz 4 Obrażenia, jesteśZmaltretowany!
[17:38] <Narrator> Ivan przeciął Ci brzuch, padasz w konwulsjach na ziemię, krwawiąc.
[17:39] <Ivan> "co chcesz jeszcze?"
[17:39] <Narrator> [COMBAT MODE OFF Razz]
[17:39] <Narrator> Gonzo klaszcze
[17:39] <Narrator> Krzyczy :
[17:39] <Narrator> "Ivan, ale mu pokazałeś!"
[17:40] <Lucian> "Jesteście nie normalni" Podchodzi do Bolka" Podoba ci sie teraz"odkopuje jego miecz
[17:40] <Narrator> Gonzo położył się na ziemi i wije się ze śmiechu
[17:40] <Ivan> podchodze do bolesława odkopuje miecz i szpepcze mu na ucho "nastepnym razem wydłubie ci oczy za takie coś"
[17:40] <Lucian> spoglada na Ivana ze sporym usmiechem na twarzy
[17:41] <Ivan> "a teraz ruszajmy zbyt długo emocjie nami kierowały"
[17:41] <Narrator> Gonzo wystawia pięści
[17:41] <Nafrit> milczy spogladajac na krew, przełyka slinę i spogląda w inną stronę "Możebyśmy TERAZ już poszli?"
[17:41] <Narrator> "To ja też, kto chce ze mna walczyć? No kto, kto?! Kto?"
[17:41] <Narrator> Gonzo wymachuje pięściami
[17:41] <Nafrit> wywraca oczami
[17:42] <Narrator> Gonzo opuścił ręce
[17:42] <Lucian> "Co z nim??" Spojrzał ba Bolka
[17:42] <Narrator> "Nie to nie"
[17:42] <Ivan> "nie teraz gonzo w miescie napewno z kims powlczymy"
[17:42] <Narrator> Bolesław leży i krwawi
[17:42] <Narrator> Jest w dość kiepskim stanie.
[17:43] <Ivan> 'biercie go za nogi'
[17:43] <Narrator> Gonzo spojrzał na Ivana.
[17:43] <Ivan> chwytam noge bolka
[17:43] <Narrator> "Obawiam się, że to niemożliwe"
[17:43] <Ivan> "czemu?"
[17:43] <Lucian> Krzyczy"Ivanie to jest twoj przyjaciel ja mam go gdzies jak was wszystkich nie bede go tachał..zrob znim co chcesz albo go dobij lub bo bierz"Idzie szybkim krokiem w strone miasta na twarzy widac podenerwowanie
[17:43] <Ivan> spogladm na Bolka
[17:43] <Narrator> Gonzo otrzepał piasek z rąk
[17:44] <Narrator> "Myślałem, że powybijacie się wszyscy i nie będę musiał się Wami brudzić, ale niestety, nie udało się."
[17:44] <Boleslaw> [brb
[17:44] <Ivan> "no tak nieudało"
[17:44] <Ivan> "wiec cuż masz okazje teraz to zakonczyć"
[17:45] <Lucian> Zatrzymal sie na slowa Ivana
[17:45] <Narrator> "Więc" - Gonzo spojrzał na zebranych - "Jedziecie po kolei, czy Wszyscy naraz?"
[17:45] <Nafrit> wzdycha, kręci głową "kłopotliwa drużyna..."
[17:45] <Ivan> "lecz powiedz mi dlaczego"
[17:45] <Lucian> Odwrocil na piecie i zaczął obserwowac sytuacje
[17:45] <Narrator> Gonzo spojrzał na Ivana
[17:46] <Ivan> "no co zabraklo ci odwagi Azazelu?"
[17:46] <Narrator> "To proste, głupcze. Ktoś przyzwał mnie, bym się Wami zajął. Nic wielkiego. Mam tą Twoją kobietę i mogę powiedzieć, że nawet mi, a chędożyłem już nie jedną i nie dwie, sprawiało przyjemność, jak krzyczała"
[17:46] <Narrator> "Koniec zabawy, powyrzynam Was wszystkich"
[17:47] <Boleslaw> Czolgam sie do miecza i wstaje opierajac sie na nim...
[17:47] <Ivan> "tak koniec"
[17:47] <Ivan> szrżuje na niego
[17:48] <Narrator> Oczy Gonza zapłonęły Ogniem piekielnym, z jego pleców wyrosły ogromne, łabędzie skrzydła, skóra pokryła się czarnym obsydianowym pancerzem, płomienie w oczach przybrały barwę ffluorescencyjnego błękitu, a na całym ciele pojawiły się fluorescencyjne pęknięcia w pancerzu, świecące niebiańskim światłem
[17:49] <Nafrit> krzywi się i już z poważną miną czeka na dalsze wydarzenia "no pięknie..."
[17:49] <Narrator> Ivan [Siła : 2, Walka Wręcz : 3, Razem : 5, Wyniki : 3,3,7,7,8, 3 sukcesy]
[17:50] <Boleslaw> Podnosi miecz nad siebie i krzyczy : "Ivan wybacz, nie ty jestes moim wrogiem, tylko on. I zabije go tak mi dopomoz Bog."
[17:50] <Narrator> Azazel [ Zręczność : 7, Uniki : 3, Razem : 10, wyniki : 4,5,7,6,7,3,5,9,8,7, 5 sukcesów]
[17:51] <Narrator> Azazel zręcznym unikiem minał Ivana i uderzył go w plecy
[17:51] <Boleslaw> Cala resztka sil rzuca sie na Azazela...
[17:51] <Lucian> Zaśmiał sie obserwujac jak Gonzo zmienia sie w demona poczym sam przeistacza się w przerazajaca postac mierzaca 2,5 metra wysokosci zas skora przybrala szaro-zielonkawy kolor.Ramiona zaczely pokrywac sie sluzem zas dlonie zakonczone dlugimi mocnymi pazurami z kregoslupa wyrasta szerek kolcow.Spojrzał na Gonzo a raczej demona i zaszarzował na jego plecy
[17:52] <Narrator> [Spokojnie wszyscy, teraz Azazel, potem Lucian, potem Bolesław, potem Nafrit]
[17:54] <Nafrit> [Nafrit nie ma pojęcia o co się bija, wiec póki nic jej nie zagraża nie walczy]
[17:55] <Boleslaw> [ Btw jakbys nie slyszala chce zabic wszystkich]
[17:55] <Narrator> Azazel [Siła : 7, Walka Wręcz : 7, Razem : 14, Wynik : 8,3,5,9,6,8,2,6 ^ sukcesów, nie rzucam dalej, ponieważ to już jest więcej, niż Ivan ma kości w unikach!]
[17:55] <Ivan> nieporecznie zasłanaim sie meiczem
[17:56] <Narrator> Ivan już miał zostać zmiażdzony ogromną łapą Azazela, ale Lucian rzucił się na plecy demona.
[17:57] <Narrator> Lucian, wyniki : 9,8,5,7,5,9,4,10,9,10
[17:57] <Narrator> 5 sukcesów!
[17:58] <Narrator> Azazel nie unika, skupia w sobie enegię!
[17:58] <Narrator> Azazel otrzymał 35 punktów obrażen!
[17:58] <Ivan> [łoo]
[17:59] <Narrator> Azazel : Wytrzymałość : 10, Piekielna Aura : 5, Razem : 15
[17:59] <Narrator> Azazel : Jest Poobijany!
[17:59] <Narrator> [Teraz Bolesław]
[18:00] <Boleslaw> Biegnie w strone Azazela wyskakując w powietrze i wbijac miecz w krtan demona. [Potencja, akceleracja +reszta krwi]
[18:01] <Narrator> Bolesław Ruszyłz impetem, unosząc miecz, ale tuż przed dobiegnięciem do Demona padł [ Brak Punktów krwi]
[18:01] <Boleslaw> [liczy sie poswiecenie:P]
[18:02] <Narrator> Nafrit
[18:02] <Nafrit> ukrycie w cieniu [czy jak to sie tam nazywało] i obserwuje z bezpiecznej pozycji
[18:03] <Narrator> Nafrit znika
[18:03] <Narrator> Ivan.
[18:03] <Ivan> skupiam sie i dosuwam w bezpieczne miejsce
[18:04] <Narrator> Ivan zamyka oczy, rzuca miecz, pada na kolana i wznosi ręce w górę.
[18:04] <Narrator> Azazel : [Używa Zmiany Kształtu Rzeczywistości]
[18:05] <Narrator> Lucian zamienia się w bezkształtną masę galarety
[18:05] <Narrator> !
[18:07] <Narrator> Azazel zatrzymuje się, wokół niego ziemia płonie, przygląda się leżącemu Bolesławowi i chowającej się Nafrit.
[18:07] <Narrator> Po chwili Azazel zmienia się w ludzką postać.
[18:08] <Narrator> [END Of COMBAT]
[18:08] * civ has joined #requiem
[18:08] <Narrator> Diego spogląda na leżących na ziemi, po czym wpatruje się w Ivana, odwraca wzrok i odchodzi.
[18:08] <Nafrit> wychodzi z ukrycia i rozgląda po polu bitwy
[18:08] <Ivan> podnosze sie
[18:09] <Ivan> "to mamy go z głowy"
[18:09] <Narrator> Galaretka płynie po suchej glebie.
[18:10] * civ is now known as Khav
[18:10] <Narrator> Powoli niebo przybiera barwę błękitu
[18:10] <Ivan> "cholera"
[18:10] <Ivan> "szybko do miasta"
[18:11] <Narrator> Nafrit, robi Ci się bardzo gorąco, wręcz na Twojej skórze pojawiają się wypieki z powodu gorąca
[18:11] <Nafrit> spogląda na resztę "z nimi będzie ciężko"
[18:11] <Nafrit> zaczyna ciężej oddychać
[18:11] <Narrator> Bolesław leży na ziemi, jęcząc, a z Luciana zostało to, co zostało.
[18:11] <Ivan> 'psia mac niemamy na to czasu'
[18:11] <Ivan> sciagam te rumny wi szadzm do pierwsze Bolka i wrzycam do dziury
[18:12] <Ivan> trumny*
[18:12] <Narrator> Wrzucasz trumnę z Bolkiem do dziury.
[18:12] <Ivan> potem jakos Lucka
[18:12] <Narrator> [do miasta i tak nie zdążycie
[18:12] <Narrator> ]
[18:12] <Ivan> podobnie
[18:12] <Nafrit> wzrusza ramionami
[18:12] <Narrator> Galareta spływa w dół, wsiąkająć w glebę.
[18:13] <Ivan> patzre na to "przejdzie mu"
[18:13] <Narrator> [nie]
[18:13] <Ivan> "ty kaplanko rusz sie albo mnie zamniesz w trumnie"
[18:13] * Khav slaps Narrator around a bit with a large trout
[18:13] <Nafrit> "a co z twoim.... przyjacielem?" spogląda na galaretę
[18:13] <Ivan> [biorac poduwage wiedze mojej postaci to chuj moge zrobić}
[18:14] <Narrator> Galarety juz nie ma, wsiąknęła w glebę.
[18:14] <Ivan> ignoruje ja kladam do dzury pusta trumne i sie w niej zamykam
[18:14] <Narrator> Obok wozu leży jeszce jedna trumna i sarkofag
[18:14] <Nafrit> ponownie wzruszam ramonami i kieruje się w stronę sarkofagu
[18:14] <Narrator> Ivan zamknałeś się w trumnie
[18:14] <Narrator> Doszedłaś do sarkofagu, leży cały czas otwarty.
[18:15] <Nafrit> wchodzę i zamykam się w środku
[18:15] <Narrator> Zamknęłaś się w środku.
[18:16] <Narrator> Wszyscy zapadliście w letarg, tylko czasami budząc się i obserwujać, jak ktoś, jacyś zbrojni podnoszą Wasze trumny, które wszystkie były wsytawione na pokaz i w ogóle nie zamaskowane i wrzucają na ogromny wóz, który pędzi w stronę Stolicy.
[18:16] <Narrator> KONIEC


Post został pochwalony 0 razy
Post Nie 15:21, 16 Lip 2006
 Zobacz profil autora
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Forum Jump:
Skocz do:  

Wszystkie czasy w strefie EET (Europa).
Obecny czas to Wto 13:28, 22 Sty 2019
  Wyświetl posty z ostatnich:      


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB: © 2001, 2002 phpBB Group
Template created by The Fathom
Based on template of Nick Mahon
Regulamin