Forum Silesia By Night Strona Główna
FAQ Profil Szukaj Użytkownicy
Grupy

Prywatne Wiadomości

Rejestracja Zaloguj
Galerie

Rozdział VII [Akt 2]
Zobacz poprzedni temat | Zobacz następny temat >

Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Silesia By Night > Requiem Dla Dusz

Autor Wiadomość
Narrator
Administrator



Dołączył: 16 Lip 2006
Posty: 19
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Rozdział VII [Akt 2]    

[22:14] <Narrator> Kontynuujemy w momencie, w którym Nafrit z resza jest w pokoju Diega, a Ivan tam, gdzie jest.
[22:14] <Narrator> Nafrit, stoisz z Bolesławem i Khazutem w pokoju Diega, wookół wszystko jest poprzewracane, tak jak podczas sceny tuż przed sztormem, co robisz ?
[22:15] <Nafrit> zerkam na porozrzucane ksiązki na biurku
[22:16] <Narrator> Leży "Anatomia Vampirica", "Młot na Czzarownice" i "Necronomicon"
[22:17] <Nafrit> Spągląda na resztę "Chyba nic tu ciekawego nie ma, z Diegem włącznie" wychodzi
[22:17] <Narrator> Odwracając się, zastałaś kapitana Diega wpatrujacego się w Ciebie
[22:18] <Narrator> "Co tutaj robisz?"
[22:18] <Ivan> *spogladam na gabinet*
[22:18] <Narrator> Nefrit, widzisz, jak Ivan również wyszedł z dołu.
[22:18] <Narrator> Statek powoli unosi się na spokojnym morzu.
[22:18] <Nafrit> "Przyszliśmy tu z Bolesławem, za nim" wskazuje na Khazuta
[22:19] <Narrator> Diego spojrzał na Assamitę, westchnał
[22:19] <Narrator> "Nieproszony złodziej.." powiedział spokojnie, po czym chwycił kartkę papieru i polizał jej końcówkę
[22:19] <Narrator> W momencie polizania końcówki papieru, assamita padł.
[22:20] <Ivan> *patrze sie na jego*
[22:20] <Ivan> uhh
[22:20] <Nafrit> patrzy zdumiona
[22:20] <Ivan> "a ostrzegałem go'
[22:20] <Narrator> Diego trzymając kartkę papieru, zamoczył ją w dzbanie z wodą, aż cała zmiękkła, po czym delikatnym ruchem palców pazurem przeciął sobie kawałek skóry, by krew spłynęła z jego ręki.
[22:21] <Narrator> Krew spływa na miękką, zmoczona kartkę papieru, rozszerzając się na jej powierzchni, a Diego, gdy kartka przesiągknęła krwią, szybkim ruchem ręki zwinał papier w kuleczkę i podszedł do Assamity, wkładając ów kulkę kainicie w usta
[22:22] <Narrator> "Nie zabijaj" wyszeptał i przyłożył dwa palce do swych ust, po czym ów palce przyłożył do czoła assamity.
[22:22] <Ivan> *obserwuje go*
[22:22] <Narrator> Diego podniósł się, spojrzał na sparaliżowanego strachem Bolesława, uśmiechnał się lekko, również ucałował swoje dwa palce, wystawił je w kierunku Bolesława i wyszeptał miękko
[22:22] <Narrator> "Śpij"
[22:22] <Narrator> Bolesław padł, wywracając oczy do góry.
[22:23] <Narrator> Diego westchnał, potarł rękoma, po czym spojrzał na Nafrit
[22:23] <Narrator> "Pora na Ciebie, złodziejko"
[22:23] <Ivan> "może straczy an dziś"
[22:23] <Narrator> Wyszeptał, wyciągając małą kulkę z włókien
[22:23] <Nafrit> "Przeciez mówiłam, że przyszłam tu za nim"
[22:23] <Narrator> Diego skrzywił usta
[22:24] <Ivan> *staje miedzy nia a diegiem*
[22:24] <Narrator> "I to ma cię usprawiedliwić ?" zapytał
[22:24] <Ivan> "spokojnie przyda sie jakas pomoc"
[22:24] <Narrator> Diego przyjrzał się Ivanowi, potem zerknał na Setytkę.
[22:24] <Nafrit> "Nie jestem głupia, nie myslałam, żeby Cię okradać po tym, co poprzednim razem zobaczyłam"
[22:24] <Narrator> "Tak. Przyda się" powiedział, gwizdnął, a na jego ramieniu wylądowąła jego papuga.
[22:25] <Ivan> "własnie Bolesław tez by niebył ale ten ass"amita
[22:25] <Ivan> "no cuż..."
[22:25] <Ivan> *patrze na ciała*
[22:25] <Nafrit> "Do czego się przydam" pyta po krótkim milczeniu
[22:25] <Narrator> Diego uśmiechnał się, począł zbierać porozrzucane księgi, poc chwili spojrzął na Nafrit i Ivana
[22:26] <Ivan> *odwaram sie do niej*
[22:26] <Narrator> "Do usprzątnięcia tego bałaganu. No chyba nie będizecie stać jak kłody i wpatrywac się w to, jak sprzątam"
[22:26] <Ivan> "masz u mnie dług"*poczym zabieram sie do sprzatania*
[22:26] <Nafrit> Otwiera usta by coś powiedzieć, jednak szybko je zamyka i leniwie zabiera się do sprzątania
[22:27] <Narrator> Diego zaśmiał się szczerze, ziberając księgi
[22:27] <Narrator> "Ja u Ciebie, Ivan?"
[22:27] <Ivan> "dobrze..."
[22:27] <Narrator> Diego począł układać księgi na szufladzie
[22:27] <Ivan> *dokładam papiery na stół*
[22:28] <Narrator> "Może wytłumaczysz swojej przyjaciółce, o co tutaj naprawdę chodzi" powiedział, jakby od niechcenia
[22:28] <Narrator> Papuga zaskrzeczała wysoko
[22:28] <Ivan> "gdzie jest Amleia"
[22:28] <Narrator> "Niechcenia, Chędożenia!"
[22:28] <Narrator> Diego odwrócił się w stronę setytki
[22:28] <Ivan> "tak wytłumacze"
[22:28] <Narrator> "Gdzie jest Amelia ?"
[22:29] <Nafrit> "Amelia? Była z nami"
[22:30] <Narrator> Amelia wszedła do pokoju, spojrzała na leżacych Khazuta i Bolesława
[22:30] <Narrator> "Co się tutaj dzieje?" zapytała, a jej oczy rozszerzyły się
[22:30] <Narrator> Diego uśmiechnał się szeroko
[22:30] <Narrator> "Twój rycerz już się bał, że znów mu zniknęłaś"
[22:31] <Ivan> "rycerz...heh"
[22:31] <Narrator> Nagle ogromy grzmot zatrząsnał całym statkiem
[22:31] <Ivan> "kruca"
[22:31] <Narrator> Przez otwarte drzwi wleciał przerażająco zimny wiatr
[22:31] <Narrator> Diego przełknał ślinę
[22:32] <Narrator> po czym szybko wyszedł bez słowa na zewnątrz
[22:32] <Ivan> "co to ulicha"
[22:32] <Nafrit> "Nie wiem, ale nie brzmi za ciekawie"
[22:32] <Ivan> *wychodze a nim ciągnąc za soba Amelie*
[22:32] <Narrator> Kolejny grzmot, wiatr się nasilił
[22:32] <Narrator> Diego wpatruje się w morze.
[22:33] <Narrator> "Spójrzcie na to" wyjękał
[22:33] <Nafrit> Również wychodzi
[22:33] <Ivan> *spogladam*
[22:34] <Narrator> Widzicie, jak ogromne, czarne niczym smoła chmury burzowe roztaczając się aż po horyzont. Byłyby to chmury sztormowe, gdyby nei fakt, że oprócz błyskawić ciskanych w wodę, nie spada ani kropla deszczu
[22:34] <Narrator> Diego spojrzał na Ivana, Amelię i Nafrit
[22:34] <Nafrit> Marszczy czoło i spogląda na Diega
[22:34] <Narrator> "Zwinąć żagle, byle szybko"
[22:34] <Ivan> "ale jak to sie robi?"
[22:34] <Narrator> Kolejny piorun uderzyłw taflę wody, tym razem bardzo blisko statku
[22:35] <Ivan> *patrze bezradni n żagle*
[22:35] <Nafrit> "ty tu jesteś kapitanem..."
[22:35] <Narrator> "Ech, do czorta" zaklął Diego poczym rzucił się na jedną z lin, pociągnął ją ostro w dół, a żagiel szybko zwinał się na jednym z masztów
[22:35] <Narrator> "Nie daje łajbie żadnych szans, jheżeli mi nie pomożecie" powiedział, biegnąc w stronę drugiego masztu
[22:36] <Narrator> Chwycił linę ale poryw wiatru zdmuchnał go wraz z liną poza burtę, a Diego krzyknał głośno.
[22:36] <Narrator> "AAa!!!"
[22:36] <Nafrit> podbiega do jednego z masztów klnąc pod nosem i stara się naśladować Diega
[22:36] <Ivan> *prubije zwnac żagiel*
[22:36] <Narrator> Nafrit, zwinęłaś żagiel, a pociągnięta lina przyciągnęła demona spowrotem na statek
[22:37] <Narrator> Diego spojrzął na setytkę
[22:37] <Narrator> "Uh, nie spodziewałem się pomocy od ciebie..Żagle zwinięte ?"
[22:37] <Nafrit> "Mam nadzieję, że tego nie pożałuję..."
[22:37] <Narrator> [Wszystkie żagle zostały zwinięte]
[22:37] <Nafrit> przytakuje
[22:38] <Ivan> "raczje nie poząłujesz jak narazie on ma najwiksze doświadczeniw pływaniu"
[22:38] <Ivan> *wpatruje sie w sztorm*
[22:38] <Narrator> "Dobra, to chowajcie się w kajutach i niech Ivan wytłumacz Nafrit, o co chodzi, a mnie zostawcie w spokoju, spróbuje się tym zająć"
[22:38] <Narrator> Diego szybkimi susami wyskoczył na sam cypel statu, zdając się nie zważać na uderzająće w wodę błyskawice
[22:38] <Ivan> *kieruje sie w strone kajut*
[22:39] <Nafrit> Idzie do kajuty, spoglądając po raz ostatni na chmury
[22:39] <Narrator> Chwiejnie stanął na cyplu i począł inkartować dziwne, niezrozumiałe dla Was słowa
[22:54] <Ivan> *kryje sie*
[22:54] <Nafrit> wstaje i odsówa do tyłu
[22:54] <Narrator> Ogromny wybuch pioruna uderza w sam środek statku, który unosi się w górę.
[22:54] <Ivan> "do licha"
[22:54] <Narrator> Diego pada, zmasakrowany na ziemię, ciężko dysząc
[22:54] <Nafrit> "Co się stało?"
[22:54] <Narrator> "Kryjmy się, szybko, psiakrew, te osłony są silniejsze niż ja..."
[22:55] <Narrator> splunał krwią, a jego spopielone kikuty skrzydeł drgają w agonii
[22:55] <Ivan> "gdzie do cholery jestesmy na srodku wdy na tym przekletym statku"
[22:55] <Narrator> "Wędrujemy w miejsce zapieczętowane Prawdziwą Maygą..najprawdopodobmiej jużmieliśy zginąć"
[22:55] <Nafrit> "Powiedz nam lepiej co się dzieje?"
[22:56] <Ivan> *spogladam na niego ze zdziwienie mocno przyciskając amelie"
[22:56] <Narrator> "Coś, ta przeklęta osłona ściągą nas w jakieś cholerne oko tej wichury..potężna, prawdawna mayga chroni tamto miejsce i gdyby nie moje moce, już dawno spłonęlibyśmy...ale przebiłem te ochrony i teraz ędzimy w miejsce, które jest chronione"
[22:57] <Narrator> Statek zaczyna kręcić się w miejscu, od uderzenia pioruna wybuchnał pożar na pokładzie.
[22:57] <Ivan> "dziekuje za oświecenie"*powiedzł z ironą w głosie*
[22:57] <Narrator> Pioruny kondensuja się wmiejscu, by udeżać dosłonie kilka centymetrów od Was.
[22:57] <Narrator> Statek zaczyna silnym pędem, chodz w poprzek, płynąć
[22:57] <Narrator> Diego zaklął
[22:57] <Nafrit> "A to.... co możemy zrobić?" krzyczy w kierunku Diega odsówając się od piorunów
[22:57] <Ivan> "chryste"
[22:57] <Narrator> "Kryć się, mówię, kryć się!"
[22:58] <Narrator> Amelia szarpnęła Ivana
[22:58] <Narrator> "Chodz, róbmy co każe"
[22:58] <Ivan> *no kryje sie*
[22:58] <Narrator> Zeszliście pod pokład
[22:59] <Narrator> Słyszycie trzaski, łamanie drwna
[22:59] <Nafrit> "Te pioruny i tak prędzej czy później rozwalą ten statek" spogląda z niepokojem w sufit
[22:59] <Narrator> Statek wydaje się wirować, uderzac o skały, ryć o podłoże, a pioruny wirować w przeklętym tańcu wookół was
[22:59] <Narrator> Wreszcie z impetem zaryliście w coś naprawdę twardego, a statek zatrzymał się..nie słychać już uderzeń piorunów.
[23:00] <Ivan> *klnie*
[23:00] <Nafrit> Podchodzi do drzwi i ostrożnie próbuje je otworzyć
[23:01] <Narrator> Klapa z pokładu otwiera się, a Ty widzisz nad sobą gwieżdziste, spokojne niebo..dobiega też do Twoich uszu spokojny szum fal.
[23:01] <Ivan> "śmierć ci miła!?"
[23:01] <Ivan> *wsaje*
[23:01] <Nafrit> odwracam się do srodka "Wygląda na to, że się uspokoiło..."
[23:01] <Ivan> "żyejmy"
[23:01] <Narrator> Po chwili słyszycie jęki Diega
[23:01] <Ivan> *podchodze do klapy*
[23:02] <Narrator> "Podnieście mnie, na Lucyfera..."
[23:02] <Nafrit> spoglądam na demona
[23:02] <Ivan> *podnosze go*
[23:02] <Narrator> Diego powstał, jego spopielone skrzydła schowały się za mocno poturbowaną koszulą munduruy armady, a zza beczki jakby nigdy nic wyskoczyła papuga i wleciała mu na ramię.
[23:03] <Nafrit> podnosze klapę, wysówam głowę na zewnątrz i rozglądam się
[23:03] <Narrator> Uderzyliście w ląd wyspy, tuż za plażą rozpoczyna się las, a wookół was niebo jest spokojne, dopiero kilkaset metró za wyspą z każdej strony widać ogromne, czarne chmury
[23:04] <Ivan> "gdzie..gdzie my jesteśmy?"
[23:04] <Nafrit> Wychodze na zewnątrz "No pieknie... i jak my się z tąd wydostaniemy"
[23:05] <Narrator> Diego spojrzał na Was, począł opłukiwac umorusaną twarz w beczce z wodą, wytarł ją szmatą po czym rzekł
[23:05] <Narrator> "Za barierą"
[23:05] <Ivan> *kiwa znaczaco głową*
[23:05] <Narrator> Amelia spojrzała na plażę, rozejrzał asię
[23:05] <Narrator> "Skoro ktoś chroni to miejsce przed obcymi, to musi wiedzieć też jak je opuścić"
[23:06] <Narrator> Diego uśmiechnał się "Właśnie tak, siniorita!" po czym zeskoczył na suchy ląd
[23:06] <Ivan> "no tak"
[23:06] <Nafrit> "Ale musi tez mieć ku temu powody..." mówi mniej optymistycznym tonem
[23:06] <Ivan> *wychodze na plaże*
[23:07] <Ivan> *wywaracam oczyma*
[23:07] <Narrator> Diego spojrzał w głąb lasu, wreszcie wystawił palec
[23:07] <Nafrit> również zzchodzi ze statku
[23:07] <Narrator> "Tam, tam jest ścieżka!"
[23:07] <Ivan> "jak sadzisz wpław uda cie sie dopłynąc do arabi?"
[23:07] <Ivan> *patrze w stron scierzki*
[23:08] <Narrator> Widać ścieżkę w głąb lasu
[23:08] <Narrator> Diego potarł ręce
[23:08] <Ivan> *wzdycham i keruje sie w jej kierunku*
[23:08] <Narrator> "No dalej, moji krwiopijcy!" po czym żawawym krokiem, poprawiajać chustę na głowie, ruszył w strone ścieżki
[23:08] <Nafrit> "Ja tylko staram się zauważyć, ze osoba która chroni to miejsce, o wiele bardziej pragnie naszej śmierci niż tego byśmy cali opuścili wyspę"
[23:09] <Nafrit> idzie za pozostałymi
[23:09] <Ivan> "nie nieche by sie ktoś dostał na wyspe ale ni że odrazu chce naszej smierci"
[23:09] <Narrator> Wchodzicie w ciemny, gęsty las...wędrujecie nim, ale nie natrafiacie na oznaki żadnej ziwerzyny. Ścieżka jest kręta, ale cały czas prowadzi mniej więcej w tym samym kierunku - w środek wyspy
[23:09] <Nafrit> "Przekonamy się, jak sądze" wzrusza ramionami
[23:09] <Ivan> "owszem moze nas zniszczyć ale mozliwe ze da nam sposobnośc do jej opuszczenia"
[23:10] <Narrator> Diego podgwizduje szanty pod nosem, idąc
[23:10] <Ivan> "chumor cie nieopuszcza"
[23:10] <Narrator> Demon odwrócił się do Ivana.
[23:11] <Ivan> "co?"
[23:11] <Ivan> "to było stwierdzenie"
[23:12] <Narrator> "A co może nam się stać ? Trójka Wampirów i Potępiony idą sobie przez las..przeszlismy przez bariery, czy to nie sprawia, że jesteśmy nieźli w ty,mm, co robimy?"
[23:12] <Ivan> *mysli przez chwile* "masz racjie jest w tym jakiś głebszy sens"
[23:13] <Nafrit> "Jest?" popatrzyła pytająco na Ivana i pokręciła głową
[23:13] <Ivan> "no tak"
[23:13] <Ivan> "sluchaj ja juz tyle przezyłem ze moge sobie pozwolić na takie myslenie"
[23:14] <Ivan> "no nic ale zobaczym ktorz tą wyspe zamieszkuje"
[23:14] <Nafrit> "Ja również, a jednak mimo wszystko nie chciałabym, aby ta wyspa była ostatnim miejscem jakie zobaczę"
[23:14] <Ivan> "no niemasz innego wyboru jek sie przekonać"
[23:15] <Nafrit> "I to mnie najbardziej denerwuje"
[23:15] <Ivan> *zasmiał sie szyderczo"
[23:15] <Ivan> "juz raz umarłaś 2 raz nie bedzie juz tak ... przerazający"
[23:15] <Narrator> Wyszlisćie z lasu na ogromną polanę równo przystrzyzonej trawy...na środku polany widzicie sporych wielkości budynek o dziwnym koncepcie architektoniczym..wygląa niczym kościół, albo katedra, ale brakuje na nik jakiegokolwiek krzyża, a główna wieża rozdziela się na dwie i sięga wyżej niż jakiekolwiek inne. Wookół budynku, w którym nie ma żadnych okien, w ziemię powbijana jest oigromna ilosć dziwnych totemów i różdzek zbudowanych z czystej stali.
[23:17] <Narrator> Rozdzielona na dwie wieża kończy się z obydwu stron gigantycznym, metaalowym prętem, w który co jakiś czas z czystego nieba uderzjaą pioruny.
[23:17] <Narrator> Diego spojrzał na konstrukcję po czym rozszerzył szeroko oczy i powiedział z uznaniem
[23:17] <Narrator> "To jest imponujące."
[23:18] <Ivan> "o tak jest'
[23:18] <Nafrit> przytakuje wpatrując się budynek
[23:18] <Narrator> Amelia wpatruje się również w konstrukcję, jakby oczarowana
[23:18] <Narrator> "Wchodzimy?"
[23:18] <Ivan> "a jak"
[23:19] <Ivan> *podchodze do wrót*
[23:19] <Nafrit> "wchodzimi" mówi bez przekonania
[23:19] <Narrator> Powoli, odszliście do drzwi budynku, które równiez zbudowane są z szczerej stali, ale zauważyliście, że nie ma w nich klamek.
[23:19] <Ivan> *wale pieścią w drzwi"
[23:20] <Narrator> Diego spojrzał na Ivana
[23:20] <Narrator> "Nie przesadzasz ?"
[23:20] <Nafrit> "Delikatniej może? Jesteśmy w końcu nieproszonymi goścmi"
[23:20] <Ivan> "pukania nikt nieusłyszy"
[23:20] <Narrator> Z głębi budynku słychać spokojny głos z czystym angielskim akcentem
[23:20] <Ivan> "przecie to czyste żelazo... stal znaczy sie"
[23:20] <Narrator> "Już idę!"
[23:20] <Ivan> "o nawet sie niezdziwili"
[23:21] <Ivan> *czekam*
[23:22] <Narrator> Po chwili drzwi otwierają się, a przed WAmi staje mężczyzna w czerwonych, zdobionych szatach, z złotą szatą służącą jako pas i wspaniałym herbem na ów pasie jako klamrą.
[23:22] <Narrator> [http://www.wizards.com/dnd/images/rhod_gallery/95650.jpg]
[23:22] <Narrator> Meżczyzna poprawia brodę, która starannie okala jego twarz i uśmiecha się serdecznie
[23:22] <Narrator> "Proszę wejść, Mistrz Theodoruss już na Państwa czeka"
[23:22] <Narrator> Mężczyzn arozszerza szeroko drzwi i gestem ręki zaprasza do środka
[23:23] <Ivan> *wchodze pewnie*
[23:23] <Nafrit> Wchodzę i rozglądam się po pomieszczeniu
[23:23] <Narrator> Diego spogląda na mężcyznę i uśmiecha się do niego tak nieszczerze, jak tylko potrafi
[23:24] <Narrator> Widzicie przed sobą gigantycznej wielkości bibliotekę komplenie opustoszałą...ściany pokryte są regałami, a na środku pomieszczenia znajduje się symbol, któy Ty, Nafrit, rozpoznajesz jako znak ozyrysa.
[23:24] <Narrator> W głebi pomieszcenia widać schody w góre i zejście w dół.
[23:24] <Narrator> Mężczyzna w czerwieni uśmiecha się do was i zagaduje.
[23:24] <Narrator> "Państwo pozwolą, że się przedstawię. Jestem Wilhelm, tutejszy kronikarz i bibliotekarz"
[23:24] <Narrator> Mężczyzna skłonił się.
[23:25] <Ivan> "Ivan z Transylvani"
[23:25] <Nafrit> "Nafrit"
[23:25] <Narrator> Diego spojrzał na mężczyznę, odwzajemnił ukłon i powiedział melodyjnie
[23:25] <Narrator> "Diego Sanchez de la Cruza, kapitan "Krawwwego Masztu"
[23:26] <Narrator> Amelia również się skłoniła, przedstawiając
[23:26] <Ivan> "były..."
[23:26] <Narrator> Wilhelm skrzywił sie, ajkby zasmucony
[23:26] <Narrator> "Oh, Boże, Boże..szkoda tak pięknej fregaty..."
[23:26] <Ivan> "hmm macie tu dość radykalne srodki ostrożności"
[23:27] <Narrator> "Mistrz Theodoruss miał właśnie wyłączyć blokady, ale było już za późno, Eksperyment Kaj sam zdecydował, że nie można stosować taryf ulgowych. Cóż z niego za dziwak!"
[23:27] <Narrator> Diego przygląda się z podziwem bibliotece.
[23:27] <Ivan> *uniusł pytająco brew*
[23:28] <Narrator> Słychać kroki dobiegające z głębi pomieszczenia, Wilhem natychmiast odwrócił się i krzyknął
[23:28] <Narrator> "Mistrz Theodoruss! Oni już tutaj są!"
[23:29] <Nafrit> spogląda w stronę, z której słychac kroki
[23:29] <Ivan> *tez patrzy w tamta strone*
[23:30] <Narrator> Przed waszym obliczem pojawia się mężczyzna w średnim wieku, dobrze zbudowany, ubrany w czarną szatę z zakrzywionymi naramiennikami, przeplecioną fioletową chustą. Na rękach ma naramienniki, z których wystają dziwnego rodzaju ostrza, a na szyi wisi mu talizman z znakiem, który Nafrit rozpoznaje jako znak Ozyrysa.
[23:30] <Narrator> [http://www.wizards.com/dnd/images/moi_gallery/91045.jpg to on]
[23:30] <Narrator> Mężczyzna staje naprzeciwko was i kłania się
[23:30] <Narrator> "Theodoruss, Arcymag Hermesa, do usług"
[23:31] <Nafrit> "Nafrit" lekko kiwnęła głową
[23:31] <Narrator> Diego skłonił się, podobnie Amelia, przedstawiając się.
[23:31] <Ivan> "przeprwszamy za takie nagłe wtargniećie ale niejako zostaliśmy do tego zmusznie"*mówie kłaniająć sie*
[23:32] <Narrator> Arcymag uśmiecha się nonszalancko i mówi z orientalnym akcentem
[23:32] <Narrator> "Nic nie szkodzi, nic nie szkodzi, czekaliśmy nas Was z nadzieją, iż blokady nie będą dla Was kłopotem"
[23:32] <Narrator> Diego westchnał cicho
[23:32] <Narrator> Theodoruss wskazał schody w górę
[23:32] <Ivan> "ledwo uszliśmy z życiem"
[23:33] <Nafrit> "Jednak okazały się kłopotem"
[23:33] <Narrator> "Nie będziemy rozmawiać o tym wszystkim na stojąco. Proszę do jadalni, Wilhelm zaraz przygotuje nam coś do jedzenia"
[23:33] <Narrator> Diego uśmiechnał się szeroko
[23:33] <Ivan> "nietrzeba"
[23:33] <Narrator> "Chyba jedzenie nam nie będzie potrzebne."
[23:33] <Narrator> Theodoruss przyjrzał się Wam, wreszcie przytaknał
[23:33] <Narrator> "ah tak, więc przygotuje vitae."
[23:34] <Narrator> "Prosze na górę"
[23:34] <Ivan> *podażam za nim*
[23:34] <Nafrit> również idę, przypatrując się cały czas uważnie mężczyźnie
[23:34] <Narrator> Wchodzicie schodami na górę, do obszernej jadalni, na ścianach widac wiele herbów Zakonu Hermesa, dochdozicie do ogromnego stołu, Theodoruss zasiada, Amelia i Diego również.
[23:35] <Ivan> *siadam*
[23:35] <Nafrit> również zasiadam
[23:35] <Narrator> "Więc..ku wściekłosci Eksperymentu Kaj, przebiliście się przez nasze systemy obronne...a raczej wasz potępiony przyjaciel tego dokonał"
[23:35] <Narrator> Duiego parsknął
[23:35] <Narrator> "Wiesz, czarowniku, że gdyby nie oni na tej barce, przebiłbym się przez nie bez problemu"
[23:35] <Narrator> Arcymag przytaknał
[23:36] <Nafrit> "Eksperymentu Kaj?" patrzy pytająco na Arcymaga
[23:36] <Narrator> "Tak, ale Twoje zamiłowanie do tych istot spowodowało, że oszczędzając je przed spłoniećiem, sam naraziłeś się na szwank"
[23:36] <Narrator> Theodoruss spojrzałn an setyttkę
[23:36] <Narrator> "Tak. To nasza chluba i duma."
[23:37] <Narrator> "Największa broń zakonu Hermesa"
[23:37] <Ivan> *przysłuchuje sie*
[23:37] <Narrator> Amelai patrzy na Theodorussa, wreszcie zapytała.
[23:37] <Narrator> "Czym jest ten wasz...Zakon?"
[23:37] <Narrator> Arcymag spojrzał na wiedźmę, po czym spokojnie odpowiedział.
[23:38] <Narrator> "To stowarzyszenie Magów i Czarodzieji działających w Europie. Macie niebywała okazję znaleźć się w ściśle tajnym laboraorium naszej organizacji, mało kto, nawet wśród Adeptów, słyszał o tym miejscu, nie móiac o widzieniu go"
[23:39] <Narrator> Diego skrzyżował ręce, przyglądając się arcymagowi.
[23:39] <Ivan> "o tak jesteśmy zaszczyceni"
[23:39] <Narrator> Theodoruss skrzywił się
[23:40] <Narrator> "Nie czas na ironie, kainito. Fakt, że Eksperyment pozwolił Wam na przejście aż tutaj świadczy o tym, że Was wybrał"
[23:40] <Nafrit> wzdycha "Do czego nas wybrał?"
[23:40] <Ivan> "ależ panie to ni była ironia"*usmiecham sie*
[23:40] <Narrator> Theodoruss spokojnie odpowiedział
[23:41] <Narrator> "Widzicie, stworzenie Eksperymentu Kaj wyamgało..poświęcenia wielu środków..."
[23:41] <Narrator> "Nie dość, ze musieliśmy korzystać z Wulgarnej Maygi...to w dodatku, jak zwykle, Paradoks dał o sobie znać"
[23:42] <Narrator> "Eksperyment, jako idealny system obrony naszyc placówek, zżera ogromne połacia wulgarnej magii, sącząc je wprost z Królestwa Umarłych, a dokłądniej - z dusz tych, którzy umarli"
[23:43] <Narrator> "To spowodowało przedziwną manifestację Paradoksu...spowodowało powstanie alter-ego Eksperymentu Kaj, który został ochrzczony mianem Szalonego Tkacza"
[23:43] <Nafrit> oparła się głębiej w ksześle i zaczęła wodzić wzrokiem po pozostałych
[23:43] <Narrator> "Jest to esencja czystej wulgarnośći i chaosu, tak jak Kaj jest esencją intelektu i kontrolowanych zmian."
[23:44] <Ivan> "wybacz ze cie przerywam ale ni w cholere rozumie o czym bidolisz"
[23:44] <Nafrit> "Arcymagu?" popatrzyła pytająco na mężczyznę "Po co nam własciwie o tym opowiadasz?"
[23:44] <Narrator> Theodoruss westchnał
[23:44] <Ivan> "i mysle ze ... przynajmniej czesc z nas tez ma podobne zapatrywania"
[23:44] <Narrator> "Wy jesteście tymi, których Kaj wybrął na tych, którzy zamkna Tkacza w Kamieniu Więziennym"
[23:46] <Narrator> "Widzicie MAgya, to moc, którą kontrolujemy..jest bardzo podobna do Waszych nadnaturlalnyc mocy, któe otrzymaliście po Przemianie..tyle, że nasza moc zawsze kosztuje..."
[23:46] <Narrator> "Kosztuje zmiany w Wszechświecei, zwane Paradoksem. Jeżeli u nas wykorzystujemy ogień do ciśnięcia nim w kooś, to w innym zakątku wszeświata, komuś gaśnie ognisko i zamarza na śmierć"
[23:47] <Ivan> *przytakuje*
[23:47] <Narrator> "Kaj, by zostać stworzonym, spowodował powstanie Tkacza, który w przeciwieństwie do Kaja, czerpiącego energię z martwych, czerpie energię z nowonarodzonych"
[23:48] <Nafrit> patrzy znudzonym wzrokiem na arcymaga
[23:48] <Narrator> "I nie mówie uttaj tylko o ludzkich noworodkach, mówię o przemienieonych wampirach, któe tworza się z słabsza mocą, o demonach, które nie potrafią przeniknać przez Otchłań..o wilkołakach tępych intelektualnie"
[23:48] <Ivan> "ach..."
[23:48] <Narrator> "Mówię o tym, że to Wy , z racji waszych ukłądów z Królem Rybakiem, jesteście w stanie pokonać Tkacza"
[23:49] <Ivan> "nie nazwał bym to układami"
[23:49] <Narrator> "Daje Wam więcej niż mi" odrzekł mag.
[23:49] <Nafrit> "A gdybyśmy tak odmówili?" zapytała niepewnie
[23:49] <Narrator> "Uh to proste" - odpowiedział Theodoruss - "Wtedy jesteście wolni, możecie wracać"
[23:50] <Narrator> Diego skrzywiłs ię
[23:50] <Ivan> "tylko czym..."
[23:50] <Narrator> "Wpałw przepływać przez Wasze zabezpieczenia"
[23:50] <Ivan> "tak sprytne"
[23:50] <Narrator> Mag usmiechnał się, ale nic nie odpowiedział na twierdzenie Demona.
[23:50] <Ivan> "zrobimy to albo przynajmniej ja to zrobie...zaciekawiła mnie cała ta sprwa"
[23:51] <Narrator> Theodoruss zapytał spokojnie
[23:51] <Narrator> "Więc, jutro mam rozumieć spotkacie się z Eksperymentem?"
[23:51] <Ivan> "możemy"
[23:51] <Narrator> THeodor wezwał głośno Wilhelma
[23:51] <Narrator> "Pokaż państwu ich apartament" rzekł spokojnie
[23:51] <Nafrit> "Masz rozumieć" zasmiała sie cicho "Pewnie, co mamy innego do roboty"
[23:52] <Narrator> Wilhelm wskazał wam kolejne, potężne drzwi
[23:52] <Narrator> Diego i Amelia powstali bez słowa
[23:52] <Ivan> *ide za winhlemem*
[23:52] <Nafrit> Wstaję i idę za Wilhelmem
[23:53] <Narrator> Weszlisćie do ogromnego , wystrojonego z przepychem apartamentu, w którym nie ma okiem, zaś jest siedem łózęk i kilka wanien, oddzielonych zagrodkami.
[23:53] <Narrator> Wilhelm życzył wam miłeego dnia i zakmknał za Wami
[23:53] <Narrator> Diego westchnał głośno
[23:53] <Narrator> "Trzeba na tych czarodzieji uważać. Nie widzą niczego poza swoimi interesami."
[23:53] <Nafrit> bez słowa podeszła do jednego z łóżek i opadła na nie
[23:54] <Ivan> "daltego jesli pomożemy im może oni pomogą nam"
[23:54] <Narrator> Diego ziewnął
[23:54] <Nafrit> "innego wyjścia nie mamy"
[23:54] <Ivan> "tak czy inaczje raczje niem inne alternatywy"
[23:54] <Narrator> "Ale to dobpiero jutro" powiedział i rzucił się na łózko, od razu zasypaiająć


Post został pochwalony 0 razy
Post Nie 15:27, 16 Lip 2006
 Zobacz profil autora
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Forum Jump:
Skocz do:  

Wszystkie czasy w strefie EET (Europa).
Obecny czas to Wto 13:27, 22 Sty 2019
  Wyświetl posty z ostatnich:      


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB: © 2001, 2002 phpBB Group
Template created by The Fathom
Based on template of Nick Mahon
Regulamin